Ten pomysł wydawał mi się naprawdę fajny, miałyśmy trochę czasu dla siebie, mogłyśmy wracać do hotelu kiedy chciałyśmy. Moi rodzice pomimo faktu iż jestem pełnoletnia nie rozumieli faktu, że chciałabym czasami wrócić później do domu. Zawsze robili mi te swoje wykłady, ale jak dla mnie zawsze byli, są i będą najlepszymi rodzicami EVER.
Dziś był nasz pierwszy dzień w tym miejscu. Po rozpakowaniu się, zaczęłyśmy cieszyć się jak małe dzieci z kilku dni wolności, skacząc po łóżku i trzymając się przy tym za ręce. Ahhh... jak na takie stare laski zachowałyśmy się okropnie dziecinnie. Moja mama powtarzała mi, że z tego wyrośniemy, ale ja wiedziałam, że będziemy takie zawsze, nawet jako siwe babcie będdziemy skakały po łóżkach z naszymi kotami, które będziemy hodowały. Dobrze, więc wracając do rzeczy... . Poskakałyśmy trochę po łóżku, pograłyśmy w jakieś gry na laptopie, posłuchałyśmy muzyki, porozmaaaawiałyśmy... tak, zdecydowanie dużo rozmawiałyśmy i się wygłupiałyśmy.
W końcu spojrzałyśmy na zegarek i okazało się, że jest już sporo po dwunastej. Udało mi się wywalczyć jako pierwszej dostęp do łazienki. Po krótkim prysznicu i umyciu zębów, ubrałam piżamę, o ile można tak nazwać koszulkę i shorty. Następnie rzuciłam się na łóżko i powiedziałam Rebecce, że może już iść, ale jak to ten mój kochany leń, nie chciało jej się ruszyć z wygodnego łóżka. Próbowałam zasnąć, kiedy moja koleżanka siedziała leniwie na łóżku, ale nie pozwalała mi w tym głośna muzyka dobiegająca z dołu. Kto normalny słucha tak głośno muzyki w środku nocy ?!?!?! I to w takim miejscu.
-Agrrrr...-warknęłam - nienawidzę kiedy ktoś przeszkadza mi w spaniu.
-To zejdź na dół i ich ucisz, skoro tak ci to przeszkadza - zwróciła się do mnie blondynka, była pewna, że tego nie zrobię, ale się myliła, widocznie nie znała mnie tak dobrze - no idź - zachęciła mnie jeszcze raz uśmiechając się przy tym - ja idę się umyć.
-Okej, zaraz pójdę, tylko założę stanik. - zaśmiałam się - nie wypada nachodzić kogoś w środku nocy w piżamie. W końcu to może być pedofil.
Rebecca zniknęła w drzwiach łazienki, a ja leniwie wstałam z łóżka, po czym tak jak obiecałam ubrałam bieliznę. Wciągnęłam na stopy conversy w kolorze mięty i wyszłam z pokoju. Korytarz był całkiem pusty, nikt widocznie nie miał zamiaru zwrócić uwagi jakimś gościom hotelowym. Przeszłam do windy i nacisnęłam przycisk z numerem "4". Po chwili drzwi się rozsunęły, a ja wyszłam na korytarz. Był...ammm... zupełnie inny. Ekskluzywniejszy. Z pewnością dla tych "lepszych", to znaczy "bogatszych" gości. Z łatwością namierzyłam drzwi, które były moim celem. Zapukałam w nie niepewnie, ale kto by mnie usłyszał. Zapukałam głośniej usłyszałam stłumiony dźwięk czyiś kroków. Później drzwi się otwarły, a ja o mało co nie dostałam zawału...
Boże... to znaczy, że oni tu są... wszyscy... chyba wszyscy... po prostu mnie zatkało... Louis to zauważył i tylko się zaśmiał, pokazując swoje dołeczki.
-Tak wiem, to ja, Louis Tomlinson - udał głos napalonej fanki i wybuchnął śmiechem - chcesz zdjęcie, albo autograf, czy coś w tym stylu ? A może po prostu chcesz mnie dotknąć. - zaproponował widocznie rozbawiony całą sytuacją. - haloooo... ziemia do... właściwie, jak masz na imię?-Lexi - powiedziałam niepewnie.
-Louis - podał mi rękę, którą zaraz uściskałam. - czy my się przypadkiem nie znamy ? - spytał przekręcając odrobinę głowę w lewo.
-Wątpię.
-Lou, co z tą pizzą ?! - przerwał nam głos jednego z chłopców. Dobrze zdawałam sobie sprawę z tego, kto to był. I zaraz po tym zauważyłam przed sobą blondyna.
-Lex ?!
_____________________
Jak wam się podoba pierwszy rozdział ?
Proszę, napiszcie chociaż jeden komentarz (:
A tutaj Niall dla was <3 :*


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz