poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 14

Siedzieliśmy wszyscy razem na backstage'u. Było tam całkiem przyjemnie. Kilka czarnych kanap pod ścianą, przy tym stolik, na którym było dużo różnego rodzaju napojów, od wody mineralnej, przez soki pomarańczowe po napoje energetyczne. Ściany miały kolor przyjemnego dla oczu beżu. W kącie stały wieszaki z ubraniami, podejrzewam, że dla całego zespołu.
Siedziałam na jednej kanapie z Niallerem i Zaynem. Blondyn pił właśnie wodę, a Malik przeglądał jakąś stronę internetową w laptopie, nachyliłam się w jego stronę by sprawdzić co to było. Twitter. Od kiedy on był tak uzależniony od tego portalu społecznościowego. Wstawił jakąś selfie, by po chwili zacząć czytać pochlebne opinie na temat swojego wyglądu.
Na drugiej kanapie zaś siedzieli pozostali członkowie zespołu i Becky. Było widać, że bardzo dobrze się ze sobą dogadują. Rozmawiali o życiu chłopców podczas trasy. O tym jak spędzają wolny czas. O spotkaniach z fankami. O koncertach. O wiecznym zamieszaniu panującym podczas prób i występów... .
Usłyszeliśmy skrzypienie drzwi i wszyscy w tym samym czasie obróciliśmy się w stronę dobiegającego hałasu.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, że byli to moi idole...




...5SOS. Moje Sosiki !!!
Niall podniósł się z kanapy i przywitał się z każdym z nich po kolej.
Prawdopodobnie, nawet bardzo prawdopodobne... w sumie to nawet pewne, że mają grać support przed 1D.
Jeszcze wczoraj zastanawiałam się jak czuje się Rebecca mogąc porozmawiać ze swoimi idolami, tymczasem ja sama mam taką okazję.
Dziwne, że w tak krótkim czasie życie zwykłego człowieka może się tak zmienić.
Mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa jest sławnym piosenkarzem. Zabiera mnie na swój koncert. A na dodatek poznaje swoich idoli ?! A może to wszystko po prostu mi się śni ?
-Cześć - powiedzieli w tym samym czasie, spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać.
-A was raczej nie kojarzę...- odezwał się Luke, wskazując na mnie i blondynkę.
-To moje kochane przyjaciółki - Niall poklepał kumpla po plecach.
-W takim razie miło...
-Cały czas na was czekamy - do pomieszczenia wpadła kobieta o długich rudych włosach, wymachując przy tym śmiesznie rękoma. Wyglądała komicznie. - Przychodzicie spóźnieni, a mieliście jeszcze przećwiczyć piosenki. Dalej, wynocha do garderoby i na scenę. Szybko. - ponaglała ich.
-Później pogadamy - uśmiechnął się blondyn.
I już zniknęli za jednymi z drzwi, a ja siedziałam bez ruchu. Nie mogłam wykrztusić z siebie żadnego słowa. Aż w końcu naskoczyłam na swojego przyjaciela:
-Czemu, do cholery, nie powiedziałeś mi, że oni też tu będą - wstałam z kanapy.
-Kochasz sosów ?! Jupiiii - Irlandczyk zaczął skakać jak nastolatka - wreszcie ktoś tutaj zrozumie moją obsesję na ich punkcie.

___________________

For my @_So_Happily_

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 13

Jeden z ochroniarzy zaprowadził nas do wielkiej hali, w której miał odbyć się koncert. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy jak wielkie może być takie miejsce.
Pomyśleć, że miliony fanek przyjdą tu, żeby zobaczyć, poznać, posłuchać muzyki piątki ''zwykłych'' chłopaków.
Pomyśleć, że wszystkie Directioner dały by się zabić, żeby znaleźć się właśnie tutaj, właśnie teraz, przy chłopcach.
Z daleka można było dostrzec sześć sylwetek poruszających się na scenie.
Powoli zbliżałyśmy się w kierunku przyjaciół.
Jakaś kobieta tłumaczyła im jakie ruchy mają wykonywać w danej piosence i takie tam.
Wszyscy byli bardzo ''skupieni'' na słowach brunetki. Jeśli można tak oczywiście powiedzieć. Liam powiedział coś Harremu, na co ten zaczął turlać się po podłodze ze śmiechu. Wszyscy patrzyli na niego ze zdziwionymi wyrazami twarzy. W końcu kobieta zaczęła go uspokajać.
Niall dostrzegając nas, posłał w naszym kierunku piękny uśmiech. Następnie spojrzał na kobietę upewniając się, że jest zajęta, po czym zszedł szybko ze sceny i podszedł do nas.
-I jak wam się podoba?
-Nigdy bym nie pomyślała, że takie miejsce może być takie duuuuuże - zaśmiałam się.
-Bywały większe - odpowiedział z udawaną powagą. - A jak tobie się podoba ? - spojrzał na blondynkę.
-Nadal nie wierzę, że tu jestem - pisnęła.
-Myślałam, że już wczoraj się do nich przyzwyczaiłaś...Ahh.. no tak, nie poznała jeszcze Liama, Zayna i Louisa. - zauważyłam.
-Jak skończymy próbę to to nadrobicie. - blondyn spojrzał na scenę.
-Niall... - brunetka zawołała - rusz swój piękny tyłek na scenę. Jesteśmy tu dopiero pół godziny, a mi już przydałyby się jakieś środki uspokajające.
-To jak siedzicie tutaj, czy czekacie na backstage'u ? - spytał oddalając się.
-Zostajemy tutaj - stwierdziła Rebecca, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
Byłam ubrana w krótkie jeansowe shorty, luźną białą bokserkę z czarnym sercem na środku i czarne buty . Natomiast moja przyjaciółka miała na sobie czarne rurki, biało-czarną koszulkę w paski i czarne buty na obcasach .
Usiadłyśmy na krzesełkach w pierwszym rzędzie i obserwowałyśmy próbę chłopaków.

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 12

-Leeeeex - budziła mnie moja przyjaciółka - otwórz te drzwi, ja chce spać.
Dziewczyna wcisnęła twarz w poduszkę.
-Co? - spytałam zaspanym głosem.
Dopiero teraz zorientowałam się, że ktoś dobija się do naszych drzwi.
-Nie, ja śpię! Ty idź!
Naciągnęłam kołdrę na głowę, by stłumić dźwięk ciągłego pukania. W końcu dziewczyna ruszyła ospale w stronę drzwi.
-Czemu jeszcze śpisz - dobiegł do mnie męski głos, który bez problemu rozpoznałam. Zaraz po tym moja kołdra wylądowała na podłodze, a ja skuliłam się z zimna w kłębek.
-Daj mi spokój, chce spać.
-Załatwiłem dla was wejściówki na koncert, a ty śpisz ?! - blondyn usiadł na łóżku.
-Co? - wykrzyknęła dziewczyna. Nagle zrobiła się taka rozbudzona. - Mówisz serio?!
-Przecież obiecałem to Lexi.
Spojrzałam zdziwiona na chłopaka.
-Wczoraj. Mówiłem, że załatwię i wszystko załatwione. Przyniosłem wam wejściówki. - pokazał trzymane w dłoni dwie kolorowe karty ze zdjęciem całego zespołu i jakimiś napisami, na czarnych smyczach.
-Sądziłam, że tylko żartujesz - powiedziałam tłumiąc ziewnięcie.
-Wstawaj. Mieliśmy już wyjeżdżać. Samochód czeka przed hotelem. Fanki czekają przed hotelem, a nas nie ma.
-Co ?! Fanki ?! Co one sobie o nas pomyślą ?! Nie chce, żeby mnie tam ktoś zobaczył z wami. Od razu pojawią się jakieś plotki. - stwierdziłam.
-Aghhh... no to może.... - zaczął się zastanawiać. - wiem! Co wy na to, żebyśmy już pojechali z chłopakami, a wy byście się po prostu uszykowały, a potem wyślemy kierowce po was.
-No, to jest już lepsze rozwiązanie - uśmiechnęłam się.
-Okej, prosze - położył wejściówki na łóżku - nie zapomnijcie o nich, bo was nigdzie nie wpuszczą - uprzedził nas wstając z łóżka. - powiem kierowcy żeby czekał na was przy tylnym wyjściu, tym którym wczoraj wychodziliśmy.
-Dziękuje - nachyliłam się w stronę Niallera i dałam mu buziaka w policzek.
-Dobra, a teraz wstawaj, szybko. Do zobaczenia...

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 11

-O czym gadacie - zagaiłam rozmowę podchodząc do Rebecci i Harrego.
Obydwoje spojrzeli na mnie.
-Tak jakoś... o wszystkim i o niczym - zaśmiali się zgodnie.
Ciekawe jak teraz czuje się Rebecca. Chciałabym wiedzieć jak to jest poznać swoich idoli.
Jednego dnia siedzisz przed komputerem spamując do nich na twitterze, a drugiego po prostu idziesz z nimi przez park rozmawiając przy tym.
Nie mówię, że nie lubię One Direction, ale patrze na to z innej strony.W końcu Niallera znam od dziecka.
Nadal nie wierze, że sam doszedł do czegoś takiego. Bardzo się cieszę, że poszedł do XFactora, że spełnia swoje marzenia, że jest przy tym tak bardzo szczęśliwy i, że nie zmienił się pomimo całej sławy i tego zamieszania wokół nich.
To dziwne, że jeszcze niedawno śpiewał tylko po kątach w domu, a teraz... a teraz był już chyba w każdym możliwym kraju.
Bycie sławnym i bogatym ma naprawdę wiele plusów.
Można jednego dnia polecieć swoim prywatnym samolotem do Europu, a drugiego do Australii czy gdzie tam by się chciało. Można zwiedzić cały świat nie myśląc o tego kosztach.
Tym czasem ja mogę tylko pojechać do mojej rodziny na obrzeżach Londynu.

__________AFTER__________

-Czemu mi nie powiedziałaś, że przyjaźnisz się z One Direction ? - Rebecca zaczęła przesłuchiwanie, gdy tylko przekroczyłyśmy próg naszego pokoju hotelowego.
''Już się zaczyna...'' - pomyślałam i przewróciłam oczami.
-Dla twojej wiadomości znałam tylko Nialla, a jego przyjaciół poznałam dopiero wczoraj. Nie gniewaj się...- posłałam jej najpiękniejszy uśmiech jaki tylko umiałam.
-Siadaj...-pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę łóżka i razem usiadłyśmy - ...no, a teraz opowiadaj jak się poznaliście.
To oczywiste, że dziewczyna nic nie wiedziała o mnie i Niallerku, w końcu znamy się dopiero od niedawna. Nie chciałam jej o tym nigdy opowiadać. Nie chciałam wracać do przeszłości...
-Nie dasz mi spokoju, prawda ?
-Nie. No proszę, opowiedz. - naciskała na mnie.
-Aghhh... niech ci będzie. Ja i Nialler znamy się już od dziecka. Mój tata i jego mama pracowali w tej samej firmie i kiedyś... mmm... - zastanowiłam się nad doborem słów - ...po prostu, przy okazji się poznaliśmy. I tak jakoś wyszło, że byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. A kiedy musieliśmy się przeprowadzić... Pamiętasz, opowiadałam ci o tym. - dziewczyna pokiwała głową. - ... agh... - nie miałam pojęcia jak to jej przekazać, by po chwili nie zacząć płakać - ...nie ważne. Po prostu straciliśmy ze sobą kontakt. - urwałam szybko.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 10

Przed wyjściem ewakuacyjnym hotelu całe szczęście nie było żadnej fanki. Widocznie nie były przyzwyczajone do tego, że chłopcy muszą wymykać się innymi wyjściami. W końcu zawsze wychodzili przed hotel i robili sobie pełno zdjęć z nimi, rozdawali autografy i po prostu rozmawiali o ile było to możliwe.
Chodziliśmy spokojnie po parku, całe szczęście chyba wszystkie directioners stały przed tymczasowym miejscem zamieszkania chłopaków.
Oczywiście Niall i Harry byli pewni, że zostaną zaatakowani przez jakieś dziewczyn , co przyznaje, że bardzo mnie bawiło. Ahhh... gdybym ja była rozchwytywana przez jakiś przystojnych facetów... Heheheheh.
Wracając do rzeczy...
Nasi przyjaciele musieli uzbroić się w zestaw maskujący. Czytaj: okulary przeciwsłoneczne, bluzy z kapturami i full capy.
Hazza i Rebecca szli przed nami cały czas do siebie chichocząc.
On miał na sobie czarne rurki, szare trampki i wiśniową bluzę z zaciągniętym na głowę kapturem.
Ona natomiast wysokie... w sumie nie tak wysokie buty na obcasie, różową sukienkę na ramiączkach w której wyglądała tak pięknie. Jej blond loki były związane w wysokiego kucyka.
Nialler ściągnął kaptur, a okulary zahaczył o dekolt swojej białej koszulki.
Bez wahania chwyciłam jego czarną czapkę i wsadziłam ją sobie na głowę. Doskonale pasowała do mojego dzisiejszego wyglądu, czyli szaro-białe skaty, niebieskie rurki i biała bokserka.
Horan tylko się zaśmiał i spróbował odebrać mi swoją własność, ale mu na to nie pozwoliłam.
-Obiecaj, że nigdy nie zerwiemy ze sobą kontaktu. - zmieniłam nagle temat, na co Niall spojrzał na mnie z dziwną miną.
-Czemu mielibyśmy to kiedykolwiek zrobić ? - spytał zdziwiony.
-Bo jesteś TYM SŁAWNYM Niallem Horanem. - powiedziałam oczywistym tonem.
-To nic nie zmienia. - zatrzymał się chwytając moją rękę. - Lexi. Ja. Jestem. I. Zawsze. Będę. Twoim. Niallerem. - akcentował każdy wypowiedziany wyraz.
-Ale jutro zaczynacie od początku koncertowanie i nie będziesz miał dla mnie czasu..... Ja po prostu stwierdzam fakt - powiedziałam szybko, gdy chciał dodać swój zbędny komentarz, że nic to nie zmieni.
-W takim razie możecie przyjść na próbę i koncert z Rebeccą. Załatwię wam wejściówki. - uśmiechnął się.
-Wiesz, że nie chodzi o jeden koncert głupku.
-Okej, więc jutro dostarczę ci wejściówki na wszystkie koncerty. - zaśmiał się. - dożywotnie wejściówki.
-Kretyn.
Wyminęłam chłopaka i ruszyłam w stronę pozostałej dwójki...

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 9

Po dziesięciu minutach siedzieliśmy wszyscy w pokoju zajadając przy tym naleśniki. Tak jak uzgodniliśmy wcześniej, naleśnik z podłogi wylądował na talerzu Hazzy. Kiedy go jadł uśmiechaliśmy się do siebie z Niallem.
Jeszcze nie napatrzyłam się na jego uśmiech w którym byłam na zabój zakochana.
-Mamy jakieś plany na dzisiaj - spytała Rebecca, dokańczając swoją porcję śniadania.
Tak właściwie, to nie można było nazwać tego nawet śniadaniem. Bardziej pasowałoby, gdybym powiedziała, że był to obiad, na dodatek bardzo tuczący. Fuck! No właśnie. Miałam trochę schudnąć. Tymczasem ja zajadam się w najlepsze pizzą, naleśnikami... ciekawe co będzie następne. No ale w końcu żyje się raz!
-Ja nie chce ruszać się już z hotelu po dzisiejszym dniu. - stwierdził Loczek.
Posłałam chłopakowi pytające spojrzenie, a on już zaczął tłumaczyć nam swoją decyzję.
-Kiedy wyszliśmy na zewnątrz z Rebeccą, zaczepiły nas fanki i...
-Zaczepiły? To trochę za mało powiedziane. One go zaatakowała. - wtrąciła moja przyjaciółka. - Nie wiedziałam, że tak wygląda życie znanych na całym świecie osób.
-Nie przesadzajcie, nasze życie jest zupełnie normalne. - powiedział Nialler.
-Pomijając wasze liczne trasy, miliony fanek, pełno pieniędzy, które zarabiacie za śpiewanie i jeszcze wiele, wiele, wiele innych rzeczy. - zauważyłam z uśmiechem na twarzy.
-Ha ha - Irlandczyk zaczął próbować się bronić - bardzo śmieszne. Róbcie co chcecie, ale ja nie chce ostatniego wolnego dnia spędzić w czterech ścianach.
''ostatni wolny dzień'' . ''ostatni wolny dzień'' . ''ostatni wolny dzień'' .
Na samą myśl o tym zachciało mi się płakać. Ostatni wolny dzień kiedy możemy spędzić ze sobą trochę czasu. Chłopcy będą mieli znów zajęty cały grafik. Znów każdego dnia będą grać koncerty. Spotykać się z fankami. Podpisywać płyty, książki i takie tam na jakiś specjalnych spotkaniach. A Nialler już nie będzie miał dla mnie czasu. W końcu jestem tylko ZWYKŁĄ DZIEWCZYNĄ. A on ZNANYM NA CAŁYM ŚWIECIE PIOSENKARZEM. Przecież to dla normalnego człowieka jest oczywistą sprawą. Ludzie z dwóch różnych światów nie mogą nawet się przyjaźnić. Nie w tych czasach...
-Haloooo... ziemia do Lexi. - wybuchł śmiechem mój przyjaciel.
- Co ? - spróbowałam jak najbardziej naturalnie się uśmiechnąć.
- Wychodzisz z nami ?
-Myślałam, że Styles nie chce już nigdzie wychodzić - odwróciłam wzrok na chłopaka.
-Jednak ten debil ma racje, wole trochę ruchu na świeżym powietrzu niż siedzenie tutaj.
-Więc idziemy ? - upewnił się Horan.
Pokiwałam tylko głową, a blondyn uśmiechnięty wstał z krzesła, a później zaczął szukać czegoś w szafie.
Może powinnam udawać choć ten jeden dzień, że wszystko jest w porządku. Udawać, że nie przejmuje się tym co będzie jutro.
-Jak macie zamiar zostać niezauważeni przez fanki - dopytałam.
-Wyjdziemy tylnym wyjściem. Zawsze w takich wielkich hotelach są jakieś dodatkowe wyjścia ewakuacyjne.
-A co jeśli tam też będą czekały fanki.
-Lepiej żeby ich tam nie było - uśmiechnął się.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 8

Usiadłam obok chłopaka i spojrzałam na jego rękę, którą zahaczał po kolej każdą ze strun swojego instrumentu.
-Zawsze chciałam nauczyć się grać na gitarze. - powiedziałam prawie szeptem.
-Więc czemu się nie nauczyłaś? - spytał z uśmiecham na twarzy.
Co go tak bawiło? Myślałam, że może mam coś na twarzy, ale w końcu to Niall Horan, wiecznie uśmiechnięty i radosny chłopak. Zawsze taki był. W każdej sytuacji uśmiechał się uroczo.
-Jakoś tak... mmm...-zrobiłam przerwę na sklecenie jakiegoś sensownego zdania-nie miałam za bardzo czasu. No wiesz. Nauka i takie tam.
-Hahah, ale wymówkę sobie znalazłaś.-zaśmiał się. - Na takie coś nigdy nie jest za późno.
-I tak nigdy się tego nie nauczę.
-Trzymaj.-powiedział kładąc na moich kolanach instrument.
-Niaaaall, nie nauczę się tak nagle grać na gitarze.-wyznałam sfrustrowana.
-Przecież wiem, ale od czegoś trzeba zacząć.
Horan przysunął się do mnie odrobinę, tak, że stykaliśmy się udami. Przerzucił rękę prze moje ramie i wziął moją dłoń w swoją, a drugą ułożył wraz z moją na gryfie w odpowiedni sposób.
-Dół, dół, góra, góra-poinstruował.
Wykonałam kilka machnięć ręką, na co po pokoju rozniósł się głośny dźwięk.
-Rozluźnij się trochę - uśmiechnął się uroczo.
Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Mogłam dzięki temu przyjrzeć się jego pięknym, błękitnym oczom. Tak bardzo brakowało mi tego widoku.
Usłyszeliśmy dźwięk otwierających się drzwi, a zaraz potem śmiech mojej przyjaciółki i Harrego.
-Ooo... nasza śpiąca księżniczka się już obudziła.-powiedział Loczek.
-Ale śmieszne.-wywróciłam oczami na słowa chłopaka.
-Chcecie naleśniki?-wskazał na siatkę, którą trzymał w ręce.
-No jasne-wykrzyczał blondyn.
-No to proszę-Hazza położył produkty na kolanach irlandczyka-jak już skończysz je robić to zawołaj.-uśmiechnął się.
-Ejjjjj...., ja chce je jeść, a nie robić-oburzył się Nialler.
-My kupiliśmy zakupy, więc wy robicie naleśniki-Styles wystawił język w stronę chłopaka.
-Chodź-zachęciłam chłopaka wstając i odkładając przy okazji na bok gitarę.-Szybko się z tym uwiniemy i je zjemy.
Już po chwili byłam z chłopakiem w kuchni. Szybko zrobiliśmy ciasto, a potem zaczęliśmy szukać patelni.
Zdziwiło mnie, gdy ją znaleźliśmy. Tu było po prostu wszystko.
Blondyn nalał ciasto na patelnie, a już zaraz naleśnik był uformowany.
-Umiesz je podrzucać?-na prawdę trochę zdziwiło mnie to pytanie.
-Nie, a ty lepiej nawet nie próbuj.-uprzedziłam go.-Bo ja nie lubię naleśników z podłogi.
-Shhh... najwyżej damy go Harremu.-zaśmiał się.
Naleśnik został podrzucony, o dziwo nie wylądował ani na podłodze, ani na suficie.
-Już?-spytałam.-Teraz możemy smażyć następne?
Zamiast odpowiedzi usłyszałam tylko cichy śmiech Nialla, gdy znów podrzucał naleśnika.
I znów.
I znów.
Coraz wyżej.
-Niall. Możesz w końcu przes... -nie zdążyłam dokończyć, bo naleśnik spadł na podłogę prosto przed moją twarzą.


____________________

Hahahah czytasz = komentujesz c: