Przed wyjściem ewakuacyjnym hotelu całe szczęście nie było żadnej fanki. Widocznie nie były przyzwyczajone do tego, że chłopcy muszą wymykać się innymi wyjściami. W końcu zawsze wychodzili przed hotel i robili sobie pełno zdjęć z nimi, rozdawali autografy i po prostu rozmawiali o ile było to możliwe.
Chodziliśmy spokojnie po parku, całe szczęście chyba wszystkie directioners stały przed tymczasowym miejscem zamieszkania chłopaków.
Oczywiście Niall i Harry byli pewni, że zostaną zaatakowani przez jakieś dziewczyn , co przyznaje, że bardzo mnie bawiło. Ahhh... gdybym ja była rozchwytywana przez jakiś przystojnych facetów... Heheheheh.
Wracając do rzeczy...
Nasi przyjaciele musieli uzbroić się w zestaw maskujący. Czytaj: okulary przeciwsłoneczne, bluzy z kapturami i full capy.
Hazza i Rebecca szli przed nami cały czas do siebie chichocząc.
On miał na sobie czarne rurki, szare trampki i wiśniową bluzę z zaciągniętym na głowę kapturem.
Ona natomiast wysokie... w sumie nie tak wysokie buty na obcasie, różową sukienkę na ramiączkach w której wyglądała tak pięknie. Jej blond loki były związane w wysokiego kucyka.
Nialler ściągnął kaptur, a okulary zahaczył o dekolt swojej białej koszulki.
Bez wahania chwyciłam jego czarną czapkę i wsadziłam ją sobie na głowę. Doskonale pasowała do mojego dzisiejszego wyglądu, czyli szaro-białe skaty, niebieskie rurki i biała bokserka.
Horan tylko się zaśmiał i spróbował odebrać mi swoją własność, ale mu na to nie pozwoliłam.
-Obiecaj, że nigdy nie zerwiemy ze sobą kontaktu. - zmieniłam nagle temat, na co Niall spojrzał na mnie z dziwną miną.
-Czemu mielibyśmy to kiedykolwiek zrobić ? - spytał zdziwiony.
-Bo jesteś TYM SŁAWNYM Niallem Horanem. - powiedziałam oczywistym tonem.
-To nic nie zmienia. - zatrzymał się chwytając moją rękę. - Lexi. Ja. Jestem. I. Zawsze. Będę. Twoim. Niallerem. - akcentował każdy wypowiedziany wyraz.
-Ale jutro zaczynacie od początku koncertowanie i nie będziesz miał dla mnie czasu..... Ja po prostu stwierdzam fakt - powiedziałam szybko, gdy chciał dodać swój zbędny komentarz, że nic to nie zmieni.
-W takim razie możecie przyjść na próbę i koncert z Rebeccą. Załatwię wam wejściówki. - uśmiechnął się.
-Wiesz, że nie chodzi o jeden koncert głupku.
-Okej, więc jutro dostarczę ci wejściówki na wszystkie koncerty. - zaśmiał się. - dożywotnie wejściówki.
-Kretyn.
Wyminęłam chłopaka i ruszyłam w stronę pozostałej dwójki...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz