wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 8

Usiadłam obok chłopaka i spojrzałam na jego rękę, którą zahaczał po kolej każdą ze strun swojego instrumentu.
-Zawsze chciałam nauczyć się grać na gitarze. - powiedziałam prawie szeptem.
-Więc czemu się nie nauczyłaś? - spytał z uśmiecham na twarzy.
Co go tak bawiło? Myślałam, że może mam coś na twarzy, ale w końcu to Niall Horan, wiecznie uśmiechnięty i radosny chłopak. Zawsze taki był. W każdej sytuacji uśmiechał się uroczo.
-Jakoś tak... mmm...-zrobiłam przerwę na sklecenie jakiegoś sensownego zdania-nie miałam za bardzo czasu. No wiesz. Nauka i takie tam.
-Hahah, ale wymówkę sobie znalazłaś.-zaśmiał się. - Na takie coś nigdy nie jest za późno.
-I tak nigdy się tego nie nauczę.
-Trzymaj.-powiedział kładąc na moich kolanach instrument.
-Niaaaall, nie nauczę się tak nagle grać na gitarze.-wyznałam sfrustrowana.
-Przecież wiem, ale od czegoś trzeba zacząć.
Horan przysunął się do mnie odrobinę, tak, że stykaliśmy się udami. Przerzucił rękę prze moje ramie i wziął moją dłoń w swoją, a drugą ułożył wraz z moją na gryfie w odpowiedni sposób.
-Dół, dół, góra, góra-poinstruował.
Wykonałam kilka machnięć ręką, na co po pokoju rozniósł się głośny dźwięk.
-Rozluźnij się trochę - uśmiechnął się uroczo.
Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Mogłam dzięki temu przyjrzeć się jego pięknym, błękitnym oczom. Tak bardzo brakowało mi tego widoku.
Usłyszeliśmy dźwięk otwierających się drzwi, a zaraz potem śmiech mojej przyjaciółki i Harrego.
-Ooo... nasza śpiąca księżniczka się już obudziła.-powiedział Loczek.
-Ale śmieszne.-wywróciłam oczami na słowa chłopaka.
-Chcecie naleśniki?-wskazał na siatkę, którą trzymał w ręce.
-No jasne-wykrzyczał blondyn.
-No to proszę-Hazza położył produkty na kolanach irlandczyka-jak już skończysz je robić to zawołaj.-uśmiechnął się.
-Ejjjjj...., ja chce je jeść, a nie robić-oburzył się Nialler.
-My kupiliśmy zakupy, więc wy robicie naleśniki-Styles wystawił język w stronę chłopaka.
-Chodź-zachęciłam chłopaka wstając i odkładając przy okazji na bok gitarę.-Szybko się z tym uwiniemy i je zjemy.
Już po chwili byłam z chłopakiem w kuchni. Szybko zrobiliśmy ciasto, a potem zaczęliśmy szukać patelni.
Zdziwiło mnie, gdy ją znaleźliśmy. Tu było po prostu wszystko.
Blondyn nalał ciasto na patelnie, a już zaraz naleśnik był uformowany.
-Umiesz je podrzucać?-na prawdę trochę zdziwiło mnie to pytanie.
-Nie, a ty lepiej nawet nie próbuj.-uprzedziłam go.-Bo ja nie lubię naleśników z podłogi.
-Shhh... najwyżej damy go Harremu.-zaśmiał się.
Naleśnik został podrzucony, o dziwo nie wylądował ani na podłodze, ani na suficie.
-Już?-spytałam.-Teraz możemy smażyć następne?
Zamiast odpowiedzi usłyszałam tylko cichy śmiech Nialla, gdy znów podrzucał naleśnika.
I znów.
I znów.
Coraz wyżej.
-Niall. Możesz w końcu przes... -nie zdążyłam dokończyć, bo naleśnik spadł na podłogę prosto przed moją twarzą.


____________________

Hahahah czytasz = komentujesz c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz