poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 17

Leżałam właśnie na łóżku gapiąc się w sufit.
Od początku tego miesiąca marzyłam, by w końcu nastąpił TEN DZIEŃ - powrót moich kretynów z trasy.
Na dworze było już ciemno, więc lampa wisząca na środku pokoju była zapalona. Gdyby nie oczekiwanie na Nialla nawet nie zauważyłabym, że jedna z żarówek w niej była przepalona.
Chłopcy mieli wylądować już 4 godziny temu. Na dodatek Horan nie odbierał ode mnie telefonów. Przez co byłam jeszcze bardziej zdenerwowana.
Kiedy do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka do drzwi, stanęłam szybko na równe nogi i ruszyłam szybko przed siebie, po czym zbiegłam po schodach.
Moja mama stała przy otwartych drzwiach. Gdy Irlandczyk zobaczył mnie kątem oka od razu uśmiechnął się w moją stronę.
Szybko wyminęłam moją rodzicielkę, by wpaść w objęcia blondyna.
Usłyszałam za sobą tylko oddalające się kroki mojej mamy.
Irlanczyk cały czas trzymał mnie w mocnym uścisku, pocierając lekko dłonią moje plecy. Czułam jego ciepły oddech w moich włosach.

_____15 minutes later_____

Siedzieliśmy w moim pokoju no łóżku, pijąc herbatę, zrobioną przez moją mamę.
-Cholernie za tobą tęskniłam.
-Ja też, mała. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.
-Czemu tak późno przyjechałeś? - zapytałam.
-Aghhh... nawet nie pytaj. Najpierw samolot miał opóźnienie w wylocie, a potem na dodatek czekaliśmy na nasze bagaże, które się gdzieś zawieruszyły.
-W takim razie trzeba było chociaż do mnie zadzwonić, durniu - szturchnęłam go w ramie.
-Telefon mi się rozładował.
-A reszta chłopaków nie miała telefonów?!
-Harry jest kretynem i zostawił komórkę w hotelu, więc odzyska go dopiero pojutrze, Louisowi i Liamowi też się rozładowały, a Zayn musiał grac w jakąś głupią grę i nie chciał pożyczyć mi telefonu. - usprawiedliwiał się dalej.
-Co mnie to obchodzi. Trzeba było go przekupić ciastkami, czy czymś takim. Martwiłam się!
-Przeeeeeepraaaaaaszam - przytulił mnie do siebie - A zresztą ciastka są dla mnie ważniejsze.
-Ciastka są dla ciebie ważniejsze ode mnie ?!?!?! - wyplotłam się z jego objęć.
-Ejjj... nie obrażaj się - znów zarzucił ręce na moje ramiona, przyciągając mnie do siebie. - powiedzmy, że ty i ciastka jesteście dla mnie tak samo ważne. - zaśmiał się. - następnym razem nie będzie takiego problemu.
-Co masz na myśli mówiąc "następnym razem..." ? - usiadłam naprzeciwko blondyna, by na niego spojrzeć.
-Kurde...- wybąkał pod nosem.
-Nialler. O co chodzi? - spytałam zdezorientowana.
-Myślałem, że wiesz - spuścił głowę na dół, bawiąc się swoimi palcami.
-O czym ?! - ponagliłam chłopaka.
-Trasa jest podzielona na dwie części. Miesiąc koncertów. Pół miesiąca wolne. Miesiąc koncertów. - wytłumaczył.
-Co ?! Czemu nie powiedziałeś mi o tym wcześniej?!
-Myślałem, że o tym wiesz, a nie chciałem o tym przypominać. Wolałem cieszyć się chwilą, kiedy jesteśmy razem. - powiedział ocierając spływającą po moim policzku łzę.

czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 16

Przekreśliłam kolejny dzień w moim kalendarzu czerwonym markerem. Równo pod dniem na którym właśnie pojawił się duży krzyżyk widniał czarny napis "NIALLER!"
Odliczanie dni do końca trasy chłopców zdawało się nie mieć końca.
Jeszcze 7 dni.
168 godzin.
10080 minut.
604800 sekund.
Nie wytrzymam tak długo! Tęsknie za Niallerem z każdym dniem coraz bardziej, a najgorsze jest to, że nie tęsknie za nim już tylko jak za przyjacielem, tylko kimś więcej...
Kolejny dzień w którym muszę udawać szczęśliwą, by nie wysłuchiwać pytań rodziców "Coś się stało?" , "Czemu jesteś taka przygnębiona?". Aghhh... nienawidzę tego!
I tak z pewnością zauważyli moją nagłą zmianę nastroju po powrocie do domu.
Nie zapomnę ich reakcji kiedy powiedziałam im o tym, że spotkałam mojego dawnego przyjaciela. Mama od razu kazała mi zaprosić go na zapas na obiad. Nie mogę doczekać się tego posiłku w tak świetnym towarzystwie.
Kiedy rozmawiałam z Horanem na skype'ie bardzo ucieszył się z propozycji moich rodziców i powiedział, że od razu po powrocie wpadnie do nas. W końcu jakiej innej reakcji można było się spodziewać zapraszając go na jedzenie.
Już pierwszego dnia kiedy wyjechali i rozmawiałam z blondynem, przed kamerkę w laptopie wtrącił się Hazz i kazał mi dać sobie jakiś namiar na Rebecce. Zadowolona przekazałam Loczkowi to czego chciał, a on już poleciał po swój komputer, by jak najszybciej ją zobaczyć.
Dziewczyna również z pewnością ucieszyła się z reakcji Harrego. Na pierwszy rzut oka było widać, że przypadli sobie do gustów. Sposób w jaki na siebie patrzyli. W jaki się do siebie uśmiechali. Jak reagowali na swoją obecność w pobliżu: raz radość i śmiech, innym razem speszenie, gdy ktoś wtrącił tekst, że pasują do siebie.
Becca była naprawdę urocza kiedy pytałam ją o Hazzę, a na jej policzkach pojawiały się natychmiast różowe wypieki, po czym zmieniała temat.
Bardzo bawiły mnie takie sytuacje.
Aghhh...chce zasnąć i obudzić się dopiero za tydzień. CHCĘ MIEĆ NIALLERA PRZY SOBIE!

środa, 14 maja 2014

Rozdział 15

-Chodź, posłuchamy jak grają - krzyknął radośnie blondyn ciągnąc mnie za rękę w stronę wyjścia.
Chłopcy świetnie grali. Byli pełni energii. Skakali po scenie. Szaleli.
W życiu nie pomyślałabym, że pewnego dnia mogę stać pod sceną na której właśnie śpiewają. Nigdy bym nie pomyślała, że mogę w ogóle usłyszeć ich na żywo, zobaczyć, chociażby z daleka.
Myślałam, że moje marzenia poznania idoli są zupełne nierealne. A jednak...
Próba trwała około pół godziny. Później wróciliśmy do reszty zespołu. Okazało się, że chłopcy się przebierają więc Nialler poszedł do nich dołączyć.
-Podobało ci się?-zaczęła rozmowę blondynka.
-No pewnie. To było zupełnie coś innego niż usłyszeć ich na youtube. - zaśmiałam się.

_____AFTER_____

Przekroczyłyśmy próg naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Było już dość późno. Byłyśmy zmęczone całym koncertem, na którym się świetnie bawiłyśmy.
Rzuciłyśmy się na łóżko. Myśl, że za 5 godzin musimy opuścić hotel nie mogła opuścić mojej głowy.
Miałyśmy wrócić do naszej rzeczywistości.
To samo miało stać się również z chłopcami. Mieli wyjechać w trasę. Na cały miesiąc.
Z jednej strony odzyskałam mojego przyjaciela, ale z drugiej znów go tracę. Nie chcę znów się z nim rozstawać!
Nialler powiedział mi, że będzie codziennie do mnie dzwonił i pisał. Ale przecież może nie mieć na to czasu.
Jego życie będzie wyglądało jak ze schematu:
Obudzenie się  próba  spotkanie z fankami  koncert  spanie.


_____NEXT DAY_____

Spakowałam do walizki ostatnią parę spodni i usiadłam zadowolona z tępa zapakowania się, na łóżku.
Rebecca siedziała w łazience susząc swoje włosy.
Pokój był prawie pusty. Łóżko zostało przeze mnie pościelone, firanka starannie zasłonięta, a wszystkie śmieci ze stolika zniknęły w śmietniku, pozostawiając na nim tylko klucz od pokoju.
Spojrzałam na swój telefon. 8:35. Idealnie wyrobiłyśmy się w czasie.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chętnie podreptałam do nich, ale gdy zauważyłam w nich blondyna od razy wyprostowałam się uśmiechnięta.
-Hej. Co ty tutaj jeszcze robisz ?
-Sądziłaś, że wyjadę tak bez pożegnania? - uniósł w zdziwieniu brew.
-Dalej, wchodź - zachęciłam go, a chłopak zaraz przekroczył próg i rozgościł się siadając na łóżku.
-Będę za tobą strasznie tęskniła - dołączyłam do Irlandczyka siadając obok niego.
-Ja też. - objął mnie ramieniem - nawet nie zauważysz kiedy znów będę z powrotem.