środa, 14 maja 2014

Rozdział 15

-Chodź, posłuchamy jak grają - krzyknął radośnie blondyn ciągnąc mnie za rękę w stronę wyjścia.
Chłopcy świetnie grali. Byli pełni energii. Skakali po scenie. Szaleli.
W życiu nie pomyślałabym, że pewnego dnia mogę stać pod sceną na której właśnie śpiewają. Nigdy bym nie pomyślała, że mogę w ogóle usłyszeć ich na żywo, zobaczyć, chociażby z daleka.
Myślałam, że moje marzenia poznania idoli są zupełne nierealne. A jednak...
Próba trwała około pół godziny. Później wróciliśmy do reszty zespołu. Okazało się, że chłopcy się przebierają więc Nialler poszedł do nich dołączyć.
-Podobało ci się?-zaczęła rozmowę blondynka.
-No pewnie. To było zupełnie coś innego niż usłyszeć ich na youtube. - zaśmiałam się.

_____AFTER_____

Przekroczyłyśmy próg naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Było już dość późno. Byłyśmy zmęczone całym koncertem, na którym się świetnie bawiłyśmy.
Rzuciłyśmy się na łóżko. Myśl, że za 5 godzin musimy opuścić hotel nie mogła opuścić mojej głowy.
Miałyśmy wrócić do naszej rzeczywistości.
To samo miało stać się również z chłopcami. Mieli wyjechać w trasę. Na cały miesiąc.
Z jednej strony odzyskałam mojego przyjaciela, ale z drugiej znów go tracę. Nie chcę znów się z nim rozstawać!
Nialler powiedział mi, że będzie codziennie do mnie dzwonił i pisał. Ale przecież może nie mieć na to czasu.
Jego życie będzie wyglądało jak ze schematu:
Obudzenie się  próba  spotkanie z fankami  koncert  spanie.


_____NEXT DAY_____

Spakowałam do walizki ostatnią parę spodni i usiadłam zadowolona z tępa zapakowania się, na łóżku.
Rebecca siedziała w łazience susząc swoje włosy.
Pokój był prawie pusty. Łóżko zostało przeze mnie pościelone, firanka starannie zasłonięta, a wszystkie śmieci ze stolika zniknęły w śmietniku, pozostawiając na nim tylko klucz od pokoju.
Spojrzałam na swój telefon. 8:35. Idealnie wyrobiłyśmy się w czasie.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chętnie podreptałam do nich, ale gdy zauważyłam w nich blondyna od razy wyprostowałam się uśmiechnięta.
-Hej. Co ty tutaj jeszcze robisz ?
-Sądziłaś, że wyjadę tak bez pożegnania? - uniósł w zdziwieniu brew.
-Dalej, wchodź - zachęciłam go, a chłopak zaraz przekroczył próg i rozgościł się siadając na łóżku.
-Będę za tobą strasznie tęskniła - dołączyłam do Irlandczyka siadając obok niego.
-Ja też. - objął mnie ramieniem - nawet nie zauważysz kiedy znów będę z powrotem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz