środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 18

-No to opowiadaj. Jak było ? - spytałam ciekawa.
-Ammm... jak zawsze. - blondyn położył się na łóżku, skupiając swój wzrok na suficie.
-Nie widzę mojego najlepszego przyjaciela przez miesiąc. Jest w trasie. I na dodatek nie chce mi nic o tym opowiedzieć. - rzuciłam mu karcące spojrzenie.
-Po prostu koncerty i spotkania z fanami są dla mnie codziennością.
-Ale dla mnie to zupełnie inna bajka, więc czekam na szczegółowy opis każdego dnia z tego miesiąca. - dołączyłam do irlandczyka kładąc się obok niego.
-Więc...po wylądowaniu w Teksasie jak zawsze czekała na nas masa directioners. Zaczęły się zdjęcia, autografy, rozmowy z nimi. Później jakoś udało nam się już od nich uwolnić, więc przeszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do hotelu. Chwilę odpoczęliśmy i mieliśmy próbę, potem koncert, after party i znów wracaliśmy do hotelu. Poszliśmy spać. Rano mieliśmy jakiś wywiad w jednym programie. I polecieliśmy do Meksyku. Spotkanie z fanami. Próba. Koncert. After... Co ja mam ci jeszcze opowiedzieć ? Takie trasy są strasznie monotonne.
-Nie dla takiego zwykłego człowieka jak ja. Na pewno musiało się tam dziać coś fajnego. - zauważyłam, ale Nialler widocznie nadal nie chciał się odezwać. - Więęęęęęc... no dalej, opowiadaj. - naciskałam na niego.
-Więc opowiem ci resztę jutro bo jestem strasznie zmęczony - powiedział ziewając. - okej ?
Usiadłam na łóżku krzyżując ręce na piersi, udając obrażoną i wydęłam w niezadowoleniu wargi.
-Nie gniewaj się, mała - chłopak dźgnął mnie w policzek, co sprawiło, że zachichotałam.
-Więc przyjdziesz jutro na obiad ?
-Na obiad ?! Głupie pytanie. Oczywiście ! Na którą ?
-Dam ci znać jutro. - podniosłam się i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
-W takim razie do jutra - powiedział i cmoknął mój policzek, po czym poszedł do swojego samochodu zaparkowanego na ulicy.
Zamknęłam za nim drzwi i uśmiechnęłam się sama do siebie.

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 17

Leżałam właśnie na łóżku gapiąc się w sufit.
Od początku tego miesiąca marzyłam, by w końcu nastąpił TEN DZIEŃ - powrót moich kretynów z trasy.
Na dworze było już ciemno, więc lampa wisząca na środku pokoju była zapalona. Gdyby nie oczekiwanie na Nialla nawet nie zauważyłabym, że jedna z żarówek w niej była przepalona.
Chłopcy mieli wylądować już 4 godziny temu. Na dodatek Horan nie odbierał ode mnie telefonów. Przez co byłam jeszcze bardziej zdenerwowana.
Kiedy do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka do drzwi, stanęłam szybko na równe nogi i ruszyłam szybko przed siebie, po czym zbiegłam po schodach.
Moja mama stała przy otwartych drzwiach. Gdy Irlandczyk zobaczył mnie kątem oka od razu uśmiechnął się w moją stronę.
Szybko wyminęłam moją rodzicielkę, by wpaść w objęcia blondyna.
Usłyszałam za sobą tylko oddalające się kroki mojej mamy.
Irlanczyk cały czas trzymał mnie w mocnym uścisku, pocierając lekko dłonią moje plecy. Czułam jego ciepły oddech w moich włosach.

_____15 minutes later_____

Siedzieliśmy w moim pokoju no łóżku, pijąc herbatę, zrobioną przez moją mamę.
-Cholernie za tobą tęskniłam.
-Ja też, mała. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.
-Czemu tak późno przyjechałeś? - zapytałam.
-Aghhh... nawet nie pytaj. Najpierw samolot miał opóźnienie w wylocie, a potem na dodatek czekaliśmy na nasze bagaże, które się gdzieś zawieruszyły.
-W takim razie trzeba było chociaż do mnie zadzwonić, durniu - szturchnęłam go w ramie.
-Telefon mi się rozładował.
-A reszta chłopaków nie miała telefonów?!
-Harry jest kretynem i zostawił komórkę w hotelu, więc odzyska go dopiero pojutrze, Louisowi i Liamowi też się rozładowały, a Zayn musiał grac w jakąś głupią grę i nie chciał pożyczyć mi telefonu. - usprawiedliwiał się dalej.
-Co mnie to obchodzi. Trzeba było go przekupić ciastkami, czy czymś takim. Martwiłam się!
-Przeeeeeepraaaaaaszam - przytulił mnie do siebie - A zresztą ciastka są dla mnie ważniejsze.
-Ciastka są dla ciebie ważniejsze ode mnie ?!?!?! - wyplotłam się z jego objęć.
-Ejjj... nie obrażaj się - znów zarzucił ręce na moje ramiona, przyciągając mnie do siebie. - powiedzmy, że ty i ciastka jesteście dla mnie tak samo ważne. - zaśmiał się. - następnym razem nie będzie takiego problemu.
-Co masz na myśli mówiąc "następnym razem..." ? - usiadłam naprzeciwko blondyna, by na niego spojrzeć.
-Kurde...- wybąkał pod nosem.
-Nialler. O co chodzi? - spytałam zdezorientowana.
-Myślałem, że wiesz - spuścił głowę na dół, bawiąc się swoimi palcami.
-O czym ?! - ponagliłam chłopaka.
-Trasa jest podzielona na dwie części. Miesiąc koncertów. Pół miesiąca wolne. Miesiąc koncertów. - wytłumaczył.
-Co ?! Czemu nie powiedziałeś mi o tym wcześniej?!
-Myślałem, że o tym wiesz, a nie chciałem o tym przypominać. Wolałem cieszyć się chwilą, kiedy jesteśmy razem. - powiedział ocierając spływającą po moim policzku łzę.

czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 16

Przekreśliłam kolejny dzień w moim kalendarzu czerwonym markerem. Równo pod dniem na którym właśnie pojawił się duży krzyżyk widniał czarny napis "NIALLER!"
Odliczanie dni do końca trasy chłopców zdawało się nie mieć końca.
Jeszcze 7 dni.
168 godzin.
10080 minut.
604800 sekund.
Nie wytrzymam tak długo! Tęsknie za Niallerem z każdym dniem coraz bardziej, a najgorsze jest to, że nie tęsknie za nim już tylko jak za przyjacielem, tylko kimś więcej...
Kolejny dzień w którym muszę udawać szczęśliwą, by nie wysłuchiwać pytań rodziców "Coś się stało?" , "Czemu jesteś taka przygnębiona?". Aghhh... nienawidzę tego!
I tak z pewnością zauważyli moją nagłą zmianę nastroju po powrocie do domu.
Nie zapomnę ich reakcji kiedy powiedziałam im o tym, że spotkałam mojego dawnego przyjaciela. Mama od razu kazała mi zaprosić go na zapas na obiad. Nie mogę doczekać się tego posiłku w tak świetnym towarzystwie.
Kiedy rozmawiałam z Horanem na skype'ie bardzo ucieszył się z propozycji moich rodziców i powiedział, że od razu po powrocie wpadnie do nas. W końcu jakiej innej reakcji można było się spodziewać zapraszając go na jedzenie.
Już pierwszego dnia kiedy wyjechali i rozmawiałam z blondynem, przed kamerkę w laptopie wtrącił się Hazz i kazał mi dać sobie jakiś namiar na Rebecce. Zadowolona przekazałam Loczkowi to czego chciał, a on już poleciał po swój komputer, by jak najszybciej ją zobaczyć.
Dziewczyna również z pewnością ucieszyła się z reakcji Harrego. Na pierwszy rzut oka było widać, że przypadli sobie do gustów. Sposób w jaki na siebie patrzyli. W jaki się do siebie uśmiechali. Jak reagowali na swoją obecność w pobliżu: raz radość i śmiech, innym razem speszenie, gdy ktoś wtrącił tekst, że pasują do siebie.
Becca była naprawdę urocza kiedy pytałam ją o Hazzę, a na jej policzkach pojawiały się natychmiast różowe wypieki, po czym zmieniała temat.
Bardzo bawiły mnie takie sytuacje.
Aghhh...chce zasnąć i obudzić się dopiero za tydzień. CHCĘ MIEĆ NIALLERA PRZY SOBIE!

środa, 14 maja 2014

Rozdział 15

-Chodź, posłuchamy jak grają - krzyknął radośnie blondyn ciągnąc mnie za rękę w stronę wyjścia.
Chłopcy świetnie grali. Byli pełni energii. Skakali po scenie. Szaleli.
W życiu nie pomyślałabym, że pewnego dnia mogę stać pod sceną na której właśnie śpiewają. Nigdy bym nie pomyślała, że mogę w ogóle usłyszeć ich na żywo, zobaczyć, chociażby z daleka.
Myślałam, że moje marzenia poznania idoli są zupełne nierealne. A jednak...
Próba trwała około pół godziny. Później wróciliśmy do reszty zespołu. Okazało się, że chłopcy się przebierają więc Nialler poszedł do nich dołączyć.
-Podobało ci się?-zaczęła rozmowę blondynka.
-No pewnie. To było zupełnie coś innego niż usłyszeć ich na youtube. - zaśmiałam się.

_____AFTER_____

Przekroczyłyśmy próg naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Było już dość późno. Byłyśmy zmęczone całym koncertem, na którym się świetnie bawiłyśmy.
Rzuciłyśmy się na łóżko. Myśl, że za 5 godzin musimy opuścić hotel nie mogła opuścić mojej głowy.
Miałyśmy wrócić do naszej rzeczywistości.
To samo miało stać się również z chłopcami. Mieli wyjechać w trasę. Na cały miesiąc.
Z jednej strony odzyskałam mojego przyjaciela, ale z drugiej znów go tracę. Nie chcę znów się z nim rozstawać!
Nialler powiedział mi, że będzie codziennie do mnie dzwonił i pisał. Ale przecież może nie mieć na to czasu.
Jego życie będzie wyglądało jak ze schematu:
Obudzenie się  próba  spotkanie z fankami  koncert  spanie.


_____NEXT DAY_____

Spakowałam do walizki ostatnią parę spodni i usiadłam zadowolona z tępa zapakowania się, na łóżku.
Rebecca siedziała w łazience susząc swoje włosy.
Pokój był prawie pusty. Łóżko zostało przeze mnie pościelone, firanka starannie zasłonięta, a wszystkie śmieci ze stolika zniknęły w śmietniku, pozostawiając na nim tylko klucz od pokoju.
Spojrzałam na swój telefon. 8:35. Idealnie wyrobiłyśmy się w czasie.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chętnie podreptałam do nich, ale gdy zauważyłam w nich blondyna od razy wyprostowałam się uśmiechnięta.
-Hej. Co ty tutaj jeszcze robisz ?
-Sądziłaś, że wyjadę tak bez pożegnania? - uniósł w zdziwieniu brew.
-Dalej, wchodź - zachęciłam go, a chłopak zaraz przekroczył próg i rozgościł się siadając na łóżku.
-Będę za tobą strasznie tęskniła - dołączyłam do Irlandczyka siadając obok niego.
-Ja też. - objął mnie ramieniem - nawet nie zauważysz kiedy znów będę z powrotem.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 14

Siedzieliśmy wszyscy razem na backstage'u. Było tam całkiem przyjemnie. Kilka czarnych kanap pod ścianą, przy tym stolik, na którym było dużo różnego rodzaju napojów, od wody mineralnej, przez soki pomarańczowe po napoje energetyczne. Ściany miały kolor przyjemnego dla oczu beżu. W kącie stały wieszaki z ubraniami, podejrzewam, że dla całego zespołu.
Siedziałam na jednej kanapie z Niallerem i Zaynem. Blondyn pił właśnie wodę, a Malik przeglądał jakąś stronę internetową w laptopie, nachyliłam się w jego stronę by sprawdzić co to było. Twitter. Od kiedy on był tak uzależniony od tego portalu społecznościowego. Wstawił jakąś selfie, by po chwili zacząć czytać pochlebne opinie na temat swojego wyglądu.
Na drugiej kanapie zaś siedzieli pozostali członkowie zespołu i Becky. Było widać, że bardzo dobrze się ze sobą dogadują. Rozmawiali o życiu chłopców podczas trasy. O tym jak spędzają wolny czas. O spotkaniach z fankami. O koncertach. O wiecznym zamieszaniu panującym podczas prób i występów... .
Usłyszeliśmy skrzypienie drzwi i wszyscy w tym samym czasie obróciliśmy się w stronę dobiegającego hałasu.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, że byli to moi idole...




...5SOS. Moje Sosiki !!!
Niall podniósł się z kanapy i przywitał się z każdym z nich po kolej.
Prawdopodobnie, nawet bardzo prawdopodobne... w sumie to nawet pewne, że mają grać support przed 1D.
Jeszcze wczoraj zastanawiałam się jak czuje się Rebecca mogąc porozmawiać ze swoimi idolami, tymczasem ja sama mam taką okazję.
Dziwne, że w tak krótkim czasie życie zwykłego człowieka może się tak zmienić.
Mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa jest sławnym piosenkarzem. Zabiera mnie na swój koncert. A na dodatek poznaje swoich idoli ?! A może to wszystko po prostu mi się śni ?
-Cześć - powiedzieli w tym samym czasie, spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać.
-A was raczej nie kojarzę...- odezwał się Luke, wskazując na mnie i blondynkę.
-To moje kochane przyjaciółki - Niall poklepał kumpla po plecach.
-W takim razie miło...
-Cały czas na was czekamy - do pomieszczenia wpadła kobieta o długich rudych włosach, wymachując przy tym śmiesznie rękoma. Wyglądała komicznie. - Przychodzicie spóźnieni, a mieliście jeszcze przećwiczyć piosenki. Dalej, wynocha do garderoby i na scenę. Szybko. - ponaglała ich.
-Później pogadamy - uśmiechnął się blondyn.
I już zniknęli za jednymi z drzwi, a ja siedziałam bez ruchu. Nie mogłam wykrztusić z siebie żadnego słowa. Aż w końcu naskoczyłam na swojego przyjaciela:
-Czemu, do cholery, nie powiedziałeś mi, że oni też tu będą - wstałam z kanapy.
-Kochasz sosów ?! Jupiiii - Irlandczyk zaczął skakać jak nastolatka - wreszcie ktoś tutaj zrozumie moją obsesję na ich punkcie.

___________________

For my @_So_Happily_

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 13

Jeden z ochroniarzy zaprowadził nas do wielkiej hali, w której miał odbyć się koncert. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy jak wielkie może być takie miejsce.
Pomyśleć, że miliony fanek przyjdą tu, żeby zobaczyć, poznać, posłuchać muzyki piątki ''zwykłych'' chłopaków.
Pomyśleć, że wszystkie Directioner dały by się zabić, żeby znaleźć się właśnie tutaj, właśnie teraz, przy chłopcach.
Z daleka można było dostrzec sześć sylwetek poruszających się na scenie.
Powoli zbliżałyśmy się w kierunku przyjaciół.
Jakaś kobieta tłumaczyła im jakie ruchy mają wykonywać w danej piosence i takie tam.
Wszyscy byli bardzo ''skupieni'' na słowach brunetki. Jeśli można tak oczywiście powiedzieć. Liam powiedział coś Harremu, na co ten zaczął turlać się po podłodze ze śmiechu. Wszyscy patrzyli na niego ze zdziwionymi wyrazami twarzy. W końcu kobieta zaczęła go uspokajać.
Niall dostrzegając nas, posłał w naszym kierunku piękny uśmiech. Następnie spojrzał na kobietę upewniając się, że jest zajęta, po czym zszedł szybko ze sceny i podszedł do nas.
-I jak wam się podoba?
-Nigdy bym nie pomyślała, że takie miejsce może być takie duuuuuże - zaśmiałam się.
-Bywały większe - odpowiedział z udawaną powagą. - A jak tobie się podoba ? - spojrzał na blondynkę.
-Nadal nie wierzę, że tu jestem - pisnęła.
-Myślałam, że już wczoraj się do nich przyzwyczaiłaś...Ahh.. no tak, nie poznała jeszcze Liama, Zayna i Louisa. - zauważyłam.
-Jak skończymy próbę to to nadrobicie. - blondyn spojrzał na scenę.
-Niall... - brunetka zawołała - rusz swój piękny tyłek na scenę. Jesteśmy tu dopiero pół godziny, a mi już przydałyby się jakieś środki uspokajające.
-To jak siedzicie tutaj, czy czekacie na backstage'u ? - spytał oddalając się.
-Zostajemy tutaj - stwierdziła Rebecca, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
Byłam ubrana w krótkie jeansowe shorty, luźną białą bokserkę z czarnym sercem na środku i czarne buty . Natomiast moja przyjaciółka miała na sobie czarne rurki, biało-czarną koszulkę w paski i czarne buty na obcasach .
Usiadłyśmy na krzesełkach w pierwszym rzędzie i obserwowałyśmy próbę chłopaków.

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 12

-Leeeeex - budziła mnie moja przyjaciółka - otwórz te drzwi, ja chce spać.
Dziewczyna wcisnęła twarz w poduszkę.
-Co? - spytałam zaspanym głosem.
Dopiero teraz zorientowałam się, że ktoś dobija się do naszych drzwi.
-Nie, ja śpię! Ty idź!
Naciągnęłam kołdrę na głowę, by stłumić dźwięk ciągłego pukania. W końcu dziewczyna ruszyła ospale w stronę drzwi.
-Czemu jeszcze śpisz - dobiegł do mnie męski głos, który bez problemu rozpoznałam. Zaraz po tym moja kołdra wylądowała na podłodze, a ja skuliłam się z zimna w kłębek.
-Daj mi spokój, chce spać.
-Załatwiłem dla was wejściówki na koncert, a ty śpisz ?! - blondyn usiadł na łóżku.
-Co? - wykrzyknęła dziewczyna. Nagle zrobiła się taka rozbudzona. - Mówisz serio?!
-Przecież obiecałem to Lexi.
Spojrzałam zdziwiona na chłopaka.
-Wczoraj. Mówiłem, że załatwię i wszystko załatwione. Przyniosłem wam wejściówki. - pokazał trzymane w dłoni dwie kolorowe karty ze zdjęciem całego zespołu i jakimiś napisami, na czarnych smyczach.
-Sądziłam, że tylko żartujesz - powiedziałam tłumiąc ziewnięcie.
-Wstawaj. Mieliśmy już wyjeżdżać. Samochód czeka przed hotelem. Fanki czekają przed hotelem, a nas nie ma.
-Co ?! Fanki ?! Co one sobie o nas pomyślą ?! Nie chce, żeby mnie tam ktoś zobaczył z wami. Od razu pojawią się jakieś plotki. - stwierdziłam.
-Aghhh... no to może.... - zaczął się zastanawiać. - wiem! Co wy na to, żebyśmy już pojechali z chłopakami, a wy byście się po prostu uszykowały, a potem wyślemy kierowce po was.
-No, to jest już lepsze rozwiązanie - uśmiechnęłam się.
-Okej, prosze - położył wejściówki na łóżku - nie zapomnijcie o nich, bo was nigdzie nie wpuszczą - uprzedził nas wstając z łóżka. - powiem kierowcy żeby czekał na was przy tylnym wyjściu, tym którym wczoraj wychodziliśmy.
-Dziękuje - nachyliłam się w stronę Niallera i dałam mu buziaka w policzek.
-Dobra, a teraz wstawaj, szybko. Do zobaczenia...

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 11

-O czym gadacie - zagaiłam rozmowę podchodząc do Rebecci i Harrego.
Obydwoje spojrzeli na mnie.
-Tak jakoś... o wszystkim i o niczym - zaśmiali się zgodnie.
Ciekawe jak teraz czuje się Rebecca. Chciałabym wiedzieć jak to jest poznać swoich idoli.
Jednego dnia siedzisz przed komputerem spamując do nich na twitterze, a drugiego po prostu idziesz z nimi przez park rozmawiając przy tym.
Nie mówię, że nie lubię One Direction, ale patrze na to z innej strony.W końcu Niallera znam od dziecka.
Nadal nie wierze, że sam doszedł do czegoś takiego. Bardzo się cieszę, że poszedł do XFactora, że spełnia swoje marzenia, że jest przy tym tak bardzo szczęśliwy i, że nie zmienił się pomimo całej sławy i tego zamieszania wokół nich.
To dziwne, że jeszcze niedawno śpiewał tylko po kątach w domu, a teraz... a teraz był już chyba w każdym możliwym kraju.
Bycie sławnym i bogatym ma naprawdę wiele plusów.
Można jednego dnia polecieć swoim prywatnym samolotem do Europu, a drugiego do Australii czy gdzie tam by się chciało. Można zwiedzić cały świat nie myśląc o tego kosztach.
Tym czasem ja mogę tylko pojechać do mojej rodziny na obrzeżach Londynu.

__________AFTER__________

-Czemu mi nie powiedziałaś, że przyjaźnisz się z One Direction ? - Rebecca zaczęła przesłuchiwanie, gdy tylko przekroczyłyśmy próg naszego pokoju hotelowego.
''Już się zaczyna...'' - pomyślałam i przewróciłam oczami.
-Dla twojej wiadomości znałam tylko Nialla, a jego przyjaciół poznałam dopiero wczoraj. Nie gniewaj się...- posłałam jej najpiękniejszy uśmiech jaki tylko umiałam.
-Siadaj...-pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę łóżka i razem usiadłyśmy - ...no, a teraz opowiadaj jak się poznaliście.
To oczywiste, że dziewczyna nic nie wiedziała o mnie i Niallerku, w końcu znamy się dopiero od niedawna. Nie chciałam jej o tym nigdy opowiadać. Nie chciałam wracać do przeszłości...
-Nie dasz mi spokoju, prawda ?
-Nie. No proszę, opowiedz. - naciskała na mnie.
-Aghhh... niech ci będzie. Ja i Nialler znamy się już od dziecka. Mój tata i jego mama pracowali w tej samej firmie i kiedyś... mmm... - zastanowiłam się nad doborem słów - ...po prostu, przy okazji się poznaliśmy. I tak jakoś wyszło, że byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. A kiedy musieliśmy się przeprowadzić... Pamiętasz, opowiadałam ci o tym. - dziewczyna pokiwała głową. - ... agh... - nie miałam pojęcia jak to jej przekazać, by po chwili nie zacząć płakać - ...nie ważne. Po prostu straciliśmy ze sobą kontakt. - urwałam szybko.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 10

Przed wyjściem ewakuacyjnym hotelu całe szczęście nie było żadnej fanki. Widocznie nie były przyzwyczajone do tego, że chłopcy muszą wymykać się innymi wyjściami. W końcu zawsze wychodzili przed hotel i robili sobie pełno zdjęć z nimi, rozdawali autografy i po prostu rozmawiali o ile było to możliwe.
Chodziliśmy spokojnie po parku, całe szczęście chyba wszystkie directioners stały przed tymczasowym miejscem zamieszkania chłopaków.
Oczywiście Niall i Harry byli pewni, że zostaną zaatakowani przez jakieś dziewczyn , co przyznaje, że bardzo mnie bawiło. Ahhh... gdybym ja była rozchwytywana przez jakiś przystojnych facetów... Heheheheh.
Wracając do rzeczy...
Nasi przyjaciele musieli uzbroić się w zestaw maskujący. Czytaj: okulary przeciwsłoneczne, bluzy z kapturami i full capy.
Hazza i Rebecca szli przed nami cały czas do siebie chichocząc.
On miał na sobie czarne rurki, szare trampki i wiśniową bluzę z zaciągniętym na głowę kapturem.
Ona natomiast wysokie... w sumie nie tak wysokie buty na obcasie, różową sukienkę na ramiączkach w której wyglądała tak pięknie. Jej blond loki były związane w wysokiego kucyka.
Nialler ściągnął kaptur, a okulary zahaczył o dekolt swojej białej koszulki.
Bez wahania chwyciłam jego czarną czapkę i wsadziłam ją sobie na głowę. Doskonale pasowała do mojego dzisiejszego wyglądu, czyli szaro-białe skaty, niebieskie rurki i biała bokserka.
Horan tylko się zaśmiał i spróbował odebrać mi swoją własność, ale mu na to nie pozwoliłam.
-Obiecaj, że nigdy nie zerwiemy ze sobą kontaktu. - zmieniłam nagle temat, na co Niall spojrzał na mnie z dziwną miną.
-Czemu mielibyśmy to kiedykolwiek zrobić ? - spytał zdziwiony.
-Bo jesteś TYM SŁAWNYM Niallem Horanem. - powiedziałam oczywistym tonem.
-To nic nie zmienia. - zatrzymał się chwytając moją rękę. - Lexi. Ja. Jestem. I. Zawsze. Będę. Twoim. Niallerem. - akcentował każdy wypowiedziany wyraz.
-Ale jutro zaczynacie od początku koncertowanie i nie będziesz miał dla mnie czasu..... Ja po prostu stwierdzam fakt - powiedziałam szybko, gdy chciał dodać swój zbędny komentarz, że nic to nie zmieni.
-W takim razie możecie przyjść na próbę i koncert z Rebeccą. Załatwię wam wejściówki. - uśmiechnął się.
-Wiesz, że nie chodzi o jeden koncert głupku.
-Okej, więc jutro dostarczę ci wejściówki na wszystkie koncerty. - zaśmiał się. - dożywotnie wejściówki.
-Kretyn.
Wyminęłam chłopaka i ruszyłam w stronę pozostałej dwójki...

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 9

Po dziesięciu minutach siedzieliśmy wszyscy w pokoju zajadając przy tym naleśniki. Tak jak uzgodniliśmy wcześniej, naleśnik z podłogi wylądował na talerzu Hazzy. Kiedy go jadł uśmiechaliśmy się do siebie z Niallem.
Jeszcze nie napatrzyłam się na jego uśmiech w którym byłam na zabój zakochana.
-Mamy jakieś plany na dzisiaj - spytała Rebecca, dokańczając swoją porcję śniadania.
Tak właściwie, to nie można było nazwać tego nawet śniadaniem. Bardziej pasowałoby, gdybym powiedziała, że był to obiad, na dodatek bardzo tuczący. Fuck! No właśnie. Miałam trochę schudnąć. Tymczasem ja zajadam się w najlepsze pizzą, naleśnikami... ciekawe co będzie następne. No ale w końcu żyje się raz!
-Ja nie chce ruszać się już z hotelu po dzisiejszym dniu. - stwierdził Loczek.
Posłałam chłopakowi pytające spojrzenie, a on już zaczął tłumaczyć nam swoją decyzję.
-Kiedy wyszliśmy na zewnątrz z Rebeccą, zaczepiły nas fanki i...
-Zaczepiły? To trochę za mało powiedziane. One go zaatakowała. - wtrąciła moja przyjaciółka. - Nie wiedziałam, że tak wygląda życie znanych na całym świecie osób.
-Nie przesadzajcie, nasze życie jest zupełnie normalne. - powiedział Nialler.
-Pomijając wasze liczne trasy, miliony fanek, pełno pieniędzy, które zarabiacie za śpiewanie i jeszcze wiele, wiele, wiele innych rzeczy. - zauważyłam z uśmiechem na twarzy.
-Ha ha - Irlandczyk zaczął próbować się bronić - bardzo śmieszne. Róbcie co chcecie, ale ja nie chce ostatniego wolnego dnia spędzić w czterech ścianach.
''ostatni wolny dzień'' . ''ostatni wolny dzień'' . ''ostatni wolny dzień'' .
Na samą myśl o tym zachciało mi się płakać. Ostatni wolny dzień kiedy możemy spędzić ze sobą trochę czasu. Chłopcy będą mieli znów zajęty cały grafik. Znów każdego dnia będą grać koncerty. Spotykać się z fankami. Podpisywać płyty, książki i takie tam na jakiś specjalnych spotkaniach. A Nialler już nie będzie miał dla mnie czasu. W końcu jestem tylko ZWYKŁĄ DZIEWCZYNĄ. A on ZNANYM NA CAŁYM ŚWIECIE PIOSENKARZEM. Przecież to dla normalnego człowieka jest oczywistą sprawą. Ludzie z dwóch różnych światów nie mogą nawet się przyjaźnić. Nie w tych czasach...
-Haloooo... ziemia do Lexi. - wybuchł śmiechem mój przyjaciel.
- Co ? - spróbowałam jak najbardziej naturalnie się uśmiechnąć.
- Wychodzisz z nami ?
-Myślałam, że Styles nie chce już nigdzie wychodzić - odwróciłam wzrok na chłopaka.
-Jednak ten debil ma racje, wole trochę ruchu na świeżym powietrzu niż siedzenie tutaj.
-Więc idziemy ? - upewnił się Horan.
Pokiwałam tylko głową, a blondyn uśmiechnięty wstał z krzesła, a później zaczął szukać czegoś w szafie.
Może powinnam udawać choć ten jeden dzień, że wszystko jest w porządku. Udawać, że nie przejmuje się tym co będzie jutro.
-Jak macie zamiar zostać niezauważeni przez fanki - dopytałam.
-Wyjdziemy tylnym wyjściem. Zawsze w takich wielkich hotelach są jakieś dodatkowe wyjścia ewakuacyjne.
-A co jeśli tam też będą czekały fanki.
-Lepiej żeby ich tam nie było - uśmiechnął się.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 8

Usiadłam obok chłopaka i spojrzałam na jego rękę, którą zahaczał po kolej każdą ze strun swojego instrumentu.
-Zawsze chciałam nauczyć się grać na gitarze. - powiedziałam prawie szeptem.
-Więc czemu się nie nauczyłaś? - spytał z uśmiecham na twarzy.
Co go tak bawiło? Myślałam, że może mam coś na twarzy, ale w końcu to Niall Horan, wiecznie uśmiechnięty i radosny chłopak. Zawsze taki był. W każdej sytuacji uśmiechał się uroczo.
-Jakoś tak... mmm...-zrobiłam przerwę na sklecenie jakiegoś sensownego zdania-nie miałam za bardzo czasu. No wiesz. Nauka i takie tam.
-Hahah, ale wymówkę sobie znalazłaś.-zaśmiał się. - Na takie coś nigdy nie jest za późno.
-I tak nigdy się tego nie nauczę.
-Trzymaj.-powiedział kładąc na moich kolanach instrument.
-Niaaaall, nie nauczę się tak nagle grać na gitarze.-wyznałam sfrustrowana.
-Przecież wiem, ale od czegoś trzeba zacząć.
Horan przysunął się do mnie odrobinę, tak, że stykaliśmy się udami. Przerzucił rękę prze moje ramie i wziął moją dłoń w swoją, a drugą ułożył wraz z moją na gryfie w odpowiedni sposób.
-Dół, dół, góra, góra-poinstruował.
Wykonałam kilka machnięć ręką, na co po pokoju rozniósł się głośny dźwięk.
-Rozluźnij się trochę - uśmiechnął się uroczo.
Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Mogłam dzięki temu przyjrzeć się jego pięknym, błękitnym oczom. Tak bardzo brakowało mi tego widoku.
Usłyszeliśmy dźwięk otwierających się drzwi, a zaraz potem śmiech mojej przyjaciółki i Harrego.
-Ooo... nasza śpiąca księżniczka się już obudziła.-powiedział Loczek.
-Ale śmieszne.-wywróciłam oczami na słowa chłopaka.
-Chcecie naleśniki?-wskazał na siatkę, którą trzymał w ręce.
-No jasne-wykrzyczał blondyn.
-No to proszę-Hazza położył produkty na kolanach irlandczyka-jak już skończysz je robić to zawołaj.-uśmiechnął się.
-Ejjjjj...., ja chce je jeść, a nie robić-oburzył się Nialler.
-My kupiliśmy zakupy, więc wy robicie naleśniki-Styles wystawił język w stronę chłopaka.
-Chodź-zachęciłam chłopaka wstając i odkładając przy okazji na bok gitarę.-Szybko się z tym uwiniemy i je zjemy.
Już po chwili byłam z chłopakiem w kuchni. Szybko zrobiliśmy ciasto, a potem zaczęliśmy szukać patelni.
Zdziwiło mnie, gdy ją znaleźliśmy. Tu było po prostu wszystko.
Blondyn nalał ciasto na patelnie, a już zaraz naleśnik był uformowany.
-Umiesz je podrzucać?-na prawdę trochę zdziwiło mnie to pytanie.
-Nie, a ty lepiej nawet nie próbuj.-uprzedziłam go.-Bo ja nie lubię naleśników z podłogi.
-Shhh... najwyżej damy go Harremu.-zaśmiał się.
Naleśnik został podrzucony, o dziwo nie wylądował ani na podłodze, ani na suficie.
-Już?-spytałam.-Teraz możemy smażyć następne?
Zamiast odpowiedzi usłyszałam tylko cichy śmiech Nialla, gdy znów podrzucał naleśnika.
I znów.
I znów.
Coraz wyżej.
-Niall. Możesz w końcu przes... -nie zdążyłam dokończyć, bo naleśnik spadł na podłogę prosto przed moją twarzą.


____________________

Hahahah czytasz = komentujesz c:

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 7

Przetarłam oczy i zaczęłam się przeciągać, ale natrafiłam na COŚ. Otrząsnęłam się i dopiero teraz przypomniało mi się co wydarzyło się wcześniej. Zasnęłam w połowie filmu. Na swoim przyjacielu.
Podniosłam wzrok na Nialler, po czym spostrzegłam, że chłopak cały czas mi się przygląda. Uśmiechnął się do mnie uroczo, pokazując przy tym swoje śnieżnobiałe ząbki.
-Długo spałam ? - spytałam ziewając.
-Dość długo, żebyśmy zdążyli obejrzeć do końca film i dość długo, żeby Rebecca i Harry się stąd zwinęli. - zaśmiał się.
-Dawno temu poszli ? - znów położyłam głowę na jego ramieniu, wpatrując się w wyłączony już telewizor.
-Jakieś dwie godziny temu.
-Przepraszam, ale w nocy nawet nie zmrużyłam oka.
-Nie masz za co przepraszać, mi to nie przeszkadzało. - zaśmiał się.

*** Niall ***

-Pójdę do toalety się trochę ogarnąć. - poinformowała mnie brunetka - jeszcze raz przepraszam za koszulę - dodała wskazując moje ramie.
Ponownie podążyłem na nią wzrokiem. Rozmazany tusz dziewczyny nie był w sumie bardzo widoczny. Zupełnie niepotrzebnie zaprzątała sobie tym głowę. To tylko jedna koszula, którą można zresztą szybko i z widocznymi skutkami wyprać.
-Nie przejmuj się tym - odparłem szybko.
Lexi jeszcze raz posłała mi swój piękny uśmiech i zniknęła za drzwiami łazienki.
Czekałem. 
I czekałem.
Jak długo można poprawiać makijaż?
Podszedłem do pokrowca z gitarą stojącego w kącie pokoju. Kochałem grac w wolnych chwilach. Rozpiąłem zamek i wysunąłem instrument.
Usadowiłem się wygodnie na kanapie i zacząłem brzdąkać.


Kiedy usłyszałem skrzypnięcie otwierających się drzwi, odwróciłem głowę w stronę dobiegającego dźwięku. Dziewczyna wpatrywała się we mnie. Rozmazany makijaż spod oka już zniknął. Przyznam, że bez makijaży była jeszcze piękniejsza niż zazwyczaj.
-Nie przerywaj - powiedziała dość cicho, jednakże z łatwością to usłyszałem.
Dopiero teraz zorientowałem się, że moje nadgarstki automatycznie znieruchomiały na widok dziewczyny.

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 6

-Co oglądacie ? - spytałam, dostrzegając napisy jakiegoś filmu w telewizji.
-Danielle pożyczyła nam jakiś film na DVD. - uśmiechnął się Loczek. - A, że nie było was tak dłuuuuugo, włączyliśmy go sobie sami.
-To ona się tak guzdrze - kiwnęłam głową w stronę kuchni, w której znajdował się irlandczyk i blondynka.
-Słyszałam. - krzyknęła.
Rebecca i Nialler wyłonili się zza drzwi z jakimiś piwami w butelkach i szklankami. Horan postawił wszystkie na stole.
-Becca mówiła, że nie lubisz piwa, więc mam dla ciebie drinka. - powiedział stawiając przede mną szklankę z pomarańczową cieczą. - Mam nadzieję, że będzie ci smakował, chociaż to tylko trochę alkocholu i sok pomarańczowy.
-Shhhhhhhhh... ja tu oglądam film. - upomniał Nialla, Harry.
-Okeeeeeeeeej - blondyn przeskoczył przez oparcie kanapy i usiadł na niej.
-Ale z was głupki. - wtrąciła Rebecca.
-Ale i tak nas kochasz - Hazz uśmiechnął się uroczo.


-Was się nie da nie kochać. - stwierdziła.
-No pewnie.
Kiedy wreszcie się uspokoili, mogliśmy skupić się na filmie, który okazał się horrorem. A wiadomo, że jestem całkowicie przeciętną dziewczyną, więc cholernie boję się horrorów. Właściwie to nie mogę znieść nawet widoku krwi. A odcinane głowy i takie tam. Bleee...
-Wyłączcie to - przerwałam ciszę, gdy jedna z głównych bohaterek błąkała się sama po jakimś nawiedzonym domu.
-Nie. - zaprzeczył szybko blondyn. - Akcja dopiero się zaczyna. Chodź do nas. - zachęcił, odkrywając koc, którym była przykryta cała trójka.
Bez wahania podeszłam... jeśli można to nazwać chodzeniem...
Bez wahania podbiegłam do kanapy i wtrąciłam się pomiędzy chłopców. Po czym wtuliłam się w mojego przyjaciela, który tylko się zaśmiał i objął mnie ramieniem.
Nie zorientowałam się kiedy zasnęłam...



____________________


ALOHA!
Trochę krótszy rozdział. Nie ważne XD

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO LASKI ! :D

A TERAZ PARTY HARD !












niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 5

-Długo jeszcze będziesz kazała mi na siebie czekać ? - spytałam sfrustrowana, moją przyjaciółkę.
-Już - uśmiechnęła się odwracając od lustra. - Jak wyglądam ?



-Jak zawsze - odpowiedziałam - czyli idealnie, a teraz chodźmy. Jest już po jedenastej. - poinformowałam dziewczynę.
-Dobra, dobra, nie marudź już.
Zamknęłyśmy za sobą nasz pokój i weszłyśmy do windy, by po chwili wyjść na odpowiednim piętrze. Podeszłyśmy do drzwi i lekko w nie zapukałyśmy. Nie mogłam doczekać się miny mojej przyjaciółki, gdy zobaczy chociaż jednego z chłopców.
Nie musiałam długo czekać. Drzwi zostały otwarte przez Niallera. Od razu mnie przytulił, a później spojrzał na Rebecce. A ona tylko stała i wpatrywała się w blondyna z niedowierzaniem.
-To jakiś żart prawda ? - zająkała się, w końcu. - Mam zwidy? Czy po prostu jesteś jakimś klonem, czy czymś takim ?
-Jestem stu procentowo prawdziwy. Jeśli chcesz możesz mnie nawet dotknąć. - zaśmiał się.
Rebecca wyciągnęła rękę w stronę irlandczyka i dotknęła palcem wskazującym jego polika. To wyglądało strasznie zabawnie. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Teraz wierzysz, że jestem prawdziwy?
-Teraz już tak. Nigdy bym nie pomyślała, że kiedykolwiek będę mogła cię dotknąć.
-Teraz możesz mnie nawet przytulić. - powiedział i ujął ją w swoich ramionach.
Blondynka w końcu uwierzyła, że mój przyjaciel jest prawdziwy, więc przeszliśmy do salonu w którym był Loczek. Od razu uśmiechnął się radośnie i pomachał do nas.



-Cześć. - przywitałam się. - a gdzie reszta?
-Zayn chciał spotkać się z Perrie, Louis z Eleanor, a Liam z Danielle. Więc zostaliśmy tylko my, bo niestety jesteśmy tacy samotni. - poinformował mnie.
-To chyba nawet lepiej, bo Rebecca raczej nie przeżyłaby tyle wrażeń na raz.
-Nie śmiej się ze mnie. - powiedziała obrażona.
-Ja tylko stwierdzam fakty - usiadłam na tym samym fotelu co zeszłej nocy.
-Przecież jesteśmy tylko zwykłymi chłopakami. No... może jesteśmy trochę bardziej szurnięci, ale po za tym jesteś zupełnie przeciętni - uśmiechnął się.
-Wcale, że nie. - zbulwersowała się dziewczyna.
-Teraz powinieneś jej powiedzieć, że może cię przytulić, czy coś tam. - zwróciłam się do Hazzy.
-Rebecco, możesz mnie przytulić, czy coś tam - zacytował mnie.
Rebecca rzuciła się uradowana na chłopaka, o mały włos go nie przewracając.
-Nie wierzę - powiedziała jeszcze raz...

środa, 26 lutego 2014

Rozdział 4

Kiedy wróciłam do pokoju Rebecca już spała. Jasne. Jej najlepsza przyjaciółka znika w "niewyjaśnionych" okolicznościach. A ona, zamiast martwić się o mnie, czekać aż wrócę do pokoju, tak po prostu idzie spać. Ahhh... moja krew. Podeszłam do szafki nocnej i spojrzałam na ekran mojego iphona. Niedowiary. 3 nad ranem. Na dodatek nie byłam ani trochę zmęczona. Jak ja mam zamiar jutro wstać?!
Ściągnęłam buty i położyłam się jak najciszej do łóżka. Może i nie chciało mi się spać, ale nie miałam też zamiaru przez całą noc opowiadać Rebecce, gdzie byłam, z kim tam byłam, co robiłam. No i takie tam.
Wpatrywałam się w sufit wyliczając kolejne minuty mojej udręki z zaśnięciem.
1 minuta...
2 minuta...
3 minuta...
4 minuta...
Wyciągnęłam rękę po telefon i sprawdziłam twittera. Aghhh... na moje nieszczęście żadnego z moich znajomych tam nie było. Oczywiście, bo nie mają nic lepszego do robienia o 3 nad ranem.
Odłożyłam iphona na półkę i znów opadłam na poduszkę wpatrując się w sufit, a później w paznokcie na których zauważyłam lekko schodzący lakier.



_________________________NEXT DAY________________________

Poczułam na swojej twarzy rękę przeciągającej się Rebecci.
-Ej. Zabieraj te łapy. - strąciłam jej dłoń, która opadła bezwładnie z powrotem na pościel.
Dziewczyna ziewnęła leniwie i obróciła w moją stronę.
-Gdzie wczoraj byłaś? - zapytała. - A może powinnam się spytać z kim? - wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu.
-Z przyjacielem. - odpowiedziałam krótko.
-Przyjacielem ?! Tylko?!
-Jeszcze z jego czterema znajomymi. - poprawiłam się.
-Nie o to mi chodziło. Miałam na myśli to, że pewnie to ktoś więcej niż przyjaciel.
-Nie, to tylko PRZYJACIEL. Nie swataj mnie ze wszystkimi jak moja mama.
-Chwila, chwila...ci jego znajomi są może jakimiś słodkimi seksiakami?
-Tak, Rebecca, nawet sobie nie wyobrażasz jakimi są seksiakami. - zaśmiałam się.
-To kiedy mnie z nimi poznasz?!
-Dzisiaj - powiedziałam jakby miało to być dla niej takie oczywiste.
-Co ?! Kiedy ?!
-Jakoś za - spojrzałam na ekran telefonu. - godzinę.
-Ty sobie żartujesz ?! - wrzasnęła. - mam spotkać jakieś mega ciacha i muszę na nich zrobić dobre wrażenie, a ty mi mówisz, że mam godzinę na zrobienie się na bóstwo. Co z ciebie za przyjaciółka?! Chcesz, żebym nigdy nie znalazła sobie chłopaka?! - dokończyła i zniknęła za drzwiami łazienki.
-Ciekawe jak zareagujesz, kiedy dowiesz się, że to twoi idole - powiedziałam sama do siebie...

niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 3

Dodałam zakładkę "Informowani"     ↑ 

______________

-Chłopaki, to jest Lexi - wskazał gestem ręki na mnie. - Lex, to są moi nienormalni przyjaciele, których pewnie już znasz - powiedział zdzielając po głowie Harrego, na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-To ty jesteś "TĄ" Lex ? - Zayn zaakcentował słowo "TĄ".
-Horan cały czas nam o tobie opowiada. - dodał loczek, za co drugi raz dostał po głowie od Nialla.
-Serio ? - spojrzałam na Niallera, ze zdziwioną miną.
-Yyy... - zająkał się - niee. Siadaj - wskazał na jeden z foteli.
Podeszłam do obitego czarną skórą fotelu i usiadłam na nim.
Chłopcy zaczęli wypytywać mnie, o całe moje dotychczasowe życie. Czułam się jak na komisariacie. Zadawali mi pytania dotyczące np. mojej daty urodzenia, zainteresowań, przyjaciół i takich tam innych bzdur.
Przerwało nam pukanie do drzwi.
-Pizza - wydarł się blondyn i pobiegł do drzwi.
-Nadal tak wariuje na punkcie jedzenia ?
-No pewnie - odpowiedzieli wspólnie pozostali chłopcy. - jeszcze zobaczysz jak szybko nam wszystko zje - dodał Liam.
Nialler wszedł do pokoju trzymając w rękach pięć kartonów pizzy.
-Wy mieliście zamiar to wszystko zjeść sami - spytałam zdziwiona.
-I tak dla niego - mulat wskazał na Horana - będzie o wieeeeeele za mało.
-Ej. To nie moja wina, że jedzenie, a zwłaszcza pizza są takie dobre. - usprawiedliwiał się.
Chłopak rozłożył kartony z jedzeniem na stoliku i sam wziął "mały" kawałek pizzy. Chłopcy poszli w jego ślady i prawie cała, jedna pizza zniknęła.
-Lex - ponaglił mnie blondyn. - czemu nie jesz.
-Wiesz ile kalorii ma pizza ? Jestem za gruba! - powiedziałam, na co tylko Nialler spiorunował mnie wzrokiem.
-W którym miejscu ty jesteś za gruba ?!
-W każdym. Muszę schudnąć
Horan wstał, otrzepał ręce i podszedł do mnie. Wsunął jedną dłoń pod moje kolana, a drugą umieścił na plecach, po czym z łatwością znów się wyprostował trzymając mnie jak pannę młodą.
-Co ty wyprawiasz ?
-Sprawdzam, czy serio jesteś aż taka ciężka i stwierdzam - podrzucił mnie dwa razy w swoich ramionach - że musimy cię utuczyć - dokończył uśmiechając się.
-Ja nie jestem lekka. To TY jesteś po prostu silny. - stwierdziłam kiedy odstawiał mnie z powrotem na swoje miejsce.




-Niee - zaśmiał się. - a teraz jedz.
-Aghhh. Niech ci będzie - uśmiechnęłam się do niego radośnie - jeśli kiedyś będę wyglądała jak wielki klops zwalę to na ciebie.
-Nie przeszkadza mi to.
Nie rozumiem jak ktoś tak chudy jak Nialler może jeść tak dużo i nie tyć. Szkoda, że ja tak nie mam.
-Chyba powinnam się już zbierać - stwierdziłam. - Rebecca pewnie zastanawia się, gdzie jestem.
-Nieeeeeeeeeee - krzyknął Horan. - Nie opuszczaj naaaaas. Prooooooszę. - mocno mnie ścisnął szerokimi ramionami, uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
-Spotkamy się jutro ? - wtrącił się Harry. - Mamy dużo wolnego czasu i mogłabyś nas przedstawić swojej koleżance. A tak w ogóle... Jest ładna ? - spytał poruszając dziwnie brwiami.
-Boże, Hazz, ogarnij się - Liam szturchnął go w ramię.
-No co ? Ja tylko pytam. To co ? - odwrócił się z powrotem w moją stronę - Jest ładna ?
-Tak. Jest bardzo ładna. - zaśmiałam się. - i nie ma chłopaka. - dodałam, na co Loczkowi zaświeciły się oczy. - Ale muszę was ostrzec... Uwielbia One Direction.
- To chyba dobrze. Co nie ?
-Nie wiem. Zależy jak zareaguję na to, że WAS pozna. No to do jutra.
Po kolej przytuliłam każdego z chłopców. Nialler odprowadził mnie drzwi. Strasznie brakowało mi jego towarzystwa przez ten czas.
-Cieszę się, że znów tu jesteś - szepnął, po czym musnął ustami mój polik.

piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 2

-Lex?!
-Nialler - wybąkałam.
Już po kilku sekundach wtulałam się w jego koszulkę. Chłopak oplótł mnie opiekuńczo ramionami. Czułam, że moje oczy robią się wilgotne, a po policzkach zaczynają spływać łzy, by po chwili trafić na ubranie blondyna. Nie mam pojęcia jak długo trwaliśmy w tym uścisku. Po chwili Niall lekko mnie od siebie odsunął. Położył dłonie na moich ramionach, a jego przeszklone błękitne oczy wpatrywały się we mnie jak w obrazek.
Stał przede mną... Naprawdę przede mną stał... I to nie był sen... Był prawdziwy...
Chociaż był już trochę starszy, ja nadal widziałam w nim tego "małego" chłopca, którego zapamiętałam.


-To ja może pójdę do chłopaków - usłyszałam głos Louisa, totalnie zapomniałam, że jeszcze tutaj jest. Otrząsnęłam się spoglądając na chłopaka. Uśmiechnął się w moją stronę, mrugnął do mnie i już go nie widziałam. Chwila...Yyy... mrugnął do mnie ? Czy on myśli, że my... . Zaśmiałam się na samą myśl tego pomysłu. Może i Niall jest przystojny. Co ja gadam jest bardzo przystojny i wszystkie laski zawsze na niego leciały. Ale przyjaźń jest lepsza niż związki.
W przyjaźni można na luzie podchodzić do wszystkich spraw. Można o wszystkim porozmawiać, czasami się nawet pokłócić ( co prawda nigdy się to nam nie zdarzało, po za tym jedynym razem ), a potem wszystko wracało do normy. Ale jeśli pokłócisz się ze swoim chłopakiem, wasz związek może się tak po prostu rozpaść, a z przyjaźni nici. No... to znaczy, takie jest moje zdanie. Może to po prostu dlatego, że nigdy nie byłam tak na prawdę zakochana i nie wiem jak to jest.
-Nie wierzę, że tu jesteś. - wyszeptał, jednakże na tyle głośno, żebym usłyszała.
-Ja też w to nie wierze - wyznałam i znów po moich policzkach spłynęły łzy. Irlandczyk ujął moją twarz w swoich dłoniach, a kciukami lekko starł z policzków łzy.
-Proszę, nie płacz.
-Nie wiem czy dam radę - uśmiechnęłam się.
-Od razu lepiej - odwzajemnił mój uśmiech - co ty tutaj robisz ?
-Długa historia, moi rodzice...- przerwałam na chwilę - ...tak wiem, może to ci się wydać dziwne, bo prawie wszystkie moje koleżanki mieszkają już same, a ja nadal z rodzicami - zaśmiałam się.
-Nie narzekaj tak. Przynajmniej widzisz ich codziennie. - powiedział smutny.
-Przepraszam. - chwyciłam go za rękę.
-Nie masz za co przepraszać - uśmiechnął się do mnie. - opowiadaj - zachęcił.
-Więc, mieszkam z rodzicami. Aktualnie robią remont w domu, chcą mi zrobić niespodziankę i wysłali mnie na... - zamyśliłam się - coś w stylu wakacji. Zarezerwowali pokój dla moje przyjaciółki i dla mnie. A ty... to znaczy wy pewnie jesteście w trasie ?
-Tak. No właśnie, chodź, przedstawię cię chłopakom. - pociągnął mnie za rękę.
-Czekaj - zatrzymałam go.
-Co jest ? - zapytał zdziwiony.
-Nie chce wam przeszkadzać, pewnie jesteście zajęci.
-No co ty. Im nas więcej tym weselej. - zaśmiał się ukazując swoje dołeczki. - chodź...

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 1

Moi rodzice postanowili zrobić mi niespodziankę, dlatego wynajęli dla mnie i dla mojej najlepszej przyjaciółki - Rebecci pokój w hotelu. Kiedy oni mieli zrobić remont w domu. Nawet nie miałam pojęcia co oni kombinują, ale w końcu "żyje się raz" powiedziałam i zgodziłam się na ich propozycję.
Ten pomysł wydawał mi się naprawdę fajny, miałyśmy trochę czasu dla siebie, mogłyśmy wracać do hotelu kiedy chciałyśmy. Moi rodzice pomimo faktu iż jestem pełnoletnia nie rozumieli faktu, że chciałabym czasami wrócić później do domu. Zawsze robili mi te swoje wykłady, ale jak dla mnie zawsze byli, są i będą najlepszymi rodzicami EVER.

Dziś był nasz pierwszy dzień w tym miejscu. Po rozpakowaniu się, zaczęłyśmy cieszyć się jak małe dzieci z kilku dni wolności, skacząc po łóżku i trzymając się przy tym za ręce. Ahhh... jak na takie stare laski zachowałyśmy się okropnie dziecinnie. Moja mama powtarzała mi, że z tego wyrośniemy, ale ja wiedziałam, że będziemy takie zawsze, nawet jako siwe babcie będdziemy skakały po łóżkach z naszymi kotami, które będziemy hodowały. Dobrze, więc wracając do rzeczy... . Poskakałyśmy trochę po łóżku, pograłyśmy w jakieś gry na laptopie, posłuchałyśmy muzyki, porozmaaaawiałyśmy... tak, zdecydowanie dużo rozmawiałyśmy i się wygłupiałyśmy.
W końcu spojrzałyśmy na zegarek i okazało się, że jest już sporo po dwunastej. Udało mi się wywalczyć jako pierwszej dostęp do łazienki. Po krótkim prysznicu i umyciu zębów, ubrałam piżamę, o ile można tak nazwać koszulkę i shorty. Następnie rzuciłam się na łóżko i powiedziałam Rebecce, że może już iść, ale jak to ten mój kochany leń, nie chciało jej się ruszyć z wygodnego łóżka. Próbowałam zasnąć, kiedy moja koleżanka siedziała leniwie na łóżku, ale nie pozwalała mi w tym głośna muzyka dobiegająca z dołu. Kto normalny słucha tak głośno muzyki w środku nocy ?!?!?! I to w takim miejscu.
-Agrrrr...-warknęłam - nienawidzę kiedy ktoś przeszkadza mi w spaniu.
-To zejdź na dół i ich ucisz, skoro tak ci to przeszkadza - zwróciła się do mnie blondynka, była pewna, że tego nie zrobię, ale się myliła, widocznie nie znała mnie tak dobrze - no idź - zachęciła mnie jeszcze raz uśmiechając się przy tym - ja idę się umyć.
-Okej, zaraz pójdę, tylko założę stanik. - zaśmiałam się - nie wypada nachodzić kogoś w środku nocy w piżamie. W końcu to może być pedofil.
Rebecca zniknęła w drzwiach łazienki, a ja leniwie wstałam z łóżka, po czym tak jak obiecałam ubrałam bieliznę. Wciągnęłam na stopy conversy w kolorze mięty i wyszłam z pokoju. Korytarz był całkiem pusty, nikt widocznie nie miał zamiaru zwrócić uwagi jakimś gościom hotelowym. Przeszłam do windy i nacisnęłam przycisk z numerem "4". Po chwili drzwi się rozsunęły, a ja wyszłam na korytarz. Był...ammm... zupełnie inny. Ekskluzywniejszy. Z pewnością dla tych "lepszych", to znaczy "bogatszych" gości. Z łatwością namierzyłam drzwi, które były moim celem. Zapukałam w nie niepewnie, ale kto by mnie usłyszał. Zapukałam głośniej usłyszałam stłumiony dźwięk czyiś kroków. Później drzwi się otwarły, a ja o mało co nie dostałam zawału...



Boże... to znaczy, że oni tu są... wszyscy... chyba wszyscy... po prostu mnie zatkało... Louis to zauważył i tylko się zaśmiał, pokazując swoje dołeczki.
-Tak wiem, to ja, Louis Tomlinson - udał głos napalonej fanki i wybuchnął śmiechem - chcesz zdjęcie, albo autograf, czy coś w tym stylu ? A może po prostu chcesz mnie dotknąć. - zaproponował widocznie rozbawiony całą sytuacją. - haloooo... ziemia do... właściwie, jak masz na imię?
-Lexi - powiedziałam niepewnie.
-Louis - podał mi rękę, którą zaraz uściskałam. - czy my się przypadkiem nie znamy ? - spytał przekręcając odrobinę głowę w lewo.
-Wątpię.
-Lou, co z tą pizzą ?! - przerwał nam głos jednego z chłopców. Dobrze zdawałam sobie sprawę z tego, kto to był. I zaraz po tym zauważyłam przed sobą blondyna.
-Lex ?!


_____________________

Jak wam się podoba pierwszy rozdział ?

Proszę, napiszcie chociaż jeden komentarz (:


A tutaj Niall dla was <3 :*



poniedziałek, 17 lutego 2014

Prologo/wstęp (:

Czasami... to znaczy bardzo często zastanawiam się, co by było, gdyby nasze losy potoczyły się inaczej. 
Ja i Nialler mamy długą, nawet bardzo długą historie związaną z naszą przyjaźnią.
Wszystko zaczęło się piętnaście lat temu, kiedy miałam cztery lata. Mój ojciec pracował w firmie razem z mamą Nialla. Właśnie wtedy się poznaliśmy. 
Razem się bawiliśmy.
Razem wychodziliśmy na dwór.
Razem się wygłupialiśmy.
Razem się śmialiśmy.
Razem wszędzie chodziliśmy.
Nie rozstawaliśmy się na krok.
Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Może dla kogoś, kto nie wierzy w przyjaźń damsko-męską trudno jest to zrozumieć, ale naprawdę, to nigdy nie było nic więcej. Czysta przyjaźń. NA ZAWSZE!

Ale kiedyś musiało się to skończyć. Nie przypuszczałam jednak, że tak szybko.
Firma w której pracowali nasi rodzice splajtowała, a oni nie mogli znaleźć odpowiedniej pracy, tak dobrze płatnej, żeby wystarczyło na rachunki, zakupy i takie tam. Dlatego właśnie mieliśmy się wyprowadzić. Nialler miał zamieszkać z rodzicami u jego rodziny w Irlandii. Natomiast ja miałam mieszkać w samym centrum Londynu. Totalny paradoks. Nie mamy pieniędzy, dlatego przeprowadzamy się w miejsce, gdzie trudno jest znaleźć tani dom.

Na dodatek wszystko nie skończyło się na durnej przeprowadzce. Przed wyjazdem, pokłóciłam się z Horanem. W sumie... nawet nie wiem o co chodziło. Wykasowaliśmy numery swoich telefonów ( tak wiem, straszna dziecinada ). Dobrze, a więc wracając do rzeczy... wyjechaliśmy. Nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu, nawet głupiego dokładniejszego adresu. Każdy teraz pomyślałby co z Facebookiem. Więc... kiedyś obiecaliśmy sobie, że nigdy nie założymy sobie żadnego portalu społecznościowego, żeby nie stać się jak inni nastolatkowie. Żeby nie ograniczać naszej przyjaźni do pisaniu wiadomości na Twitterze, czy Asku. W sumie fajny pomysł, nie licząc tego, że wtedy straciłam go... NA ZAWSZE!

Nie raz wstukiwałam jego imię i nazwisko w wyszukiwarce na różnych portalach, ale nic nie wyskakiwało. Przynajmniej nie to czego szukałam. Mogłam też spróbować zadzwonić do jego mamy. Pewnego dnia spisałam numer z komórki mojego taty, ale ona nie odbierała. I znowu... i znowu... i znowu...

Po jakimś czasie zauważyłam go w telewizji, występował w programie muzycznym. Naprawdę nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Mój Nialler robiący karierę muzyka! Kiedyś śmialiśmy się, że pójdziemy na ulice, a Horan zagra coś na gitarze i zaśpiewa. Mieliśmy założyć się o to ile pieniędzy zbierzemy przez trzy godziny śpiewania. Zamiast tego wpatrywałam się jak głupia w telewizor jak mój przyjaciel spełnia swoje marzenia. Nie mogłam nawet pogratulować mu dojścia tak daleko.

Wtedy byłam już pewna, że już o mnie nie pamięta, w końcu po co miałby pamiętać o starej przyjaciółce, skoro miał nowych przyjaciół.

Nie mogłam przestać oglądać na laptopie ich teledysków, nie mogłam napatrzyć się na Nialla, tak bardzo się zmienił. Ale dla mnie zawsze będzie tym małym Horankiem, którego zawsze będę pamiętać...



---------------------------


\
Mam nadzieję, że wam się spodoba, chociaż nie mam talentu do pisanie (:

Proszę, jeśli dobrnąłeś do końca to strać te cenne 2 minuty swojego życia i skomentuj, proszę :D

#YOLO