______________
-To ty jesteś "TĄ" Lex ? - Zayn zaakcentował słowo "TĄ".
-Horan cały czas nam o tobie opowiada. - dodał loczek, za co drugi raz dostał po głowie od Nialla.
-Serio ? - spojrzałam na Niallera, ze zdziwioną miną.
-Yyy... - zająkał się - niee. Siadaj - wskazał na jeden z foteli.
Podeszłam do obitego czarną skórą fotelu i usiadłam na nim.
Chłopcy zaczęli wypytywać mnie, o całe moje dotychczasowe życie. Czułam się jak na komisariacie. Zadawali mi pytania dotyczące np. mojej daty urodzenia, zainteresowań, przyjaciół i takich tam innych bzdur.
Przerwało nam pukanie do drzwi.
-Pizza - wydarł się blondyn i pobiegł do drzwi.
-Nadal tak wariuje na punkcie jedzenia ?
-No pewnie - odpowiedzieli wspólnie pozostali chłopcy. - jeszcze zobaczysz jak szybko nam wszystko zje - dodał Liam.
Nialler wszedł do pokoju trzymając w rękach pięć kartonów pizzy.
-Wy mieliście zamiar to wszystko zjeść sami - spytałam zdziwiona.
-I tak dla niego - mulat wskazał na Horana - będzie o wieeeeeele za mało.
-Ej. To nie moja wina, że jedzenie, a zwłaszcza pizza są takie dobre. - usprawiedliwiał się.
Chłopak rozłożył kartony z jedzeniem na stoliku i sam wziął "mały" kawałek pizzy. Chłopcy poszli w jego ślady i prawie cała, jedna pizza zniknęła.
-Lex - ponaglił mnie blondyn. - czemu nie jesz.
-Wiesz ile kalorii ma pizza ? Jestem za gruba! - powiedziałam, na co tylko Nialler spiorunował mnie wzrokiem.
-W którym miejscu ty jesteś za gruba ?!
-W każdym. Muszę schudnąć
Horan wstał, otrzepał ręce i podszedł do mnie. Wsunął jedną dłoń pod moje kolana, a drugą umieścił na plecach, po czym z łatwością znów się wyprostował trzymając mnie jak pannę młodą.
-Co ty wyprawiasz ?
-Sprawdzam, czy serio jesteś aż taka ciężka i stwierdzam - podrzucił mnie dwa razy w swoich ramionach - że musimy cię utuczyć - dokończył uśmiechając się.
-Ja nie jestem lekka. To TY jesteś po prostu silny. - stwierdziłam kiedy odstawiał mnie z powrotem na swoje miejsce.
-Aghhh. Niech ci będzie - uśmiechnęłam się do niego radośnie - jeśli kiedyś będę wyglądała jak wielki klops zwalę to na ciebie.
-Nie przeszkadza mi to.
Nie rozumiem jak ktoś tak chudy jak Nialler może jeść tak dużo i nie tyć. Szkoda, że ja tak nie mam.
-Chyba powinnam się już zbierać - stwierdziłam. - Rebecca pewnie zastanawia się, gdzie jestem.
-Nieeeeeeeeeee - krzyknął Horan. - Nie opuszczaj naaaaas. Prooooooszę. - mocno mnie ścisnął szerokimi ramionami, uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
-Spotkamy się jutro ? - wtrącił się Harry. - Mamy dużo wolnego czasu i mogłabyś nas przedstawić swojej koleżance. A tak w ogóle... Jest ładna ? - spytał poruszając dziwnie brwiami.
-Boże, Hazz, ogarnij się - Liam szturchnął go w ramię.
-No co ? Ja tylko pytam. To co ? - odwrócił się z powrotem w moją stronę - Jest ładna ?
-Tak. Jest bardzo ładna. - zaśmiałam się. - i nie ma chłopaka. - dodałam, na co Loczkowi zaświeciły się oczy. - Ale muszę was ostrzec... Uwielbia One Direction.
- To chyba dobrze. Co nie ?
-Nie wiem. Zależy jak zareaguję na to, że WAS pozna. No to do jutra.
Po kolej przytuliłam każdego z chłopców. Nialler odprowadził mnie drzwi. Strasznie brakowało mi jego towarzystwa przez ten czas.
-Cieszę się, że znów tu jesteś - szepnął, po czym musnął ustami mój polik.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz