środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 18

-No to opowiadaj. Jak było ? - spytałam ciekawa.
-Ammm... jak zawsze. - blondyn położył się na łóżku, skupiając swój wzrok na suficie.
-Nie widzę mojego najlepszego przyjaciela przez miesiąc. Jest w trasie. I na dodatek nie chce mi nic o tym opowiedzieć. - rzuciłam mu karcące spojrzenie.
-Po prostu koncerty i spotkania z fanami są dla mnie codziennością.
-Ale dla mnie to zupełnie inna bajka, więc czekam na szczegółowy opis każdego dnia z tego miesiąca. - dołączyłam do irlandczyka kładąc się obok niego.
-Więc...po wylądowaniu w Teksasie jak zawsze czekała na nas masa directioners. Zaczęły się zdjęcia, autografy, rozmowy z nimi. Później jakoś udało nam się już od nich uwolnić, więc przeszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do hotelu. Chwilę odpoczęliśmy i mieliśmy próbę, potem koncert, after party i znów wracaliśmy do hotelu. Poszliśmy spać. Rano mieliśmy jakiś wywiad w jednym programie. I polecieliśmy do Meksyku. Spotkanie z fanami. Próba. Koncert. After... Co ja mam ci jeszcze opowiedzieć ? Takie trasy są strasznie monotonne.
-Nie dla takiego zwykłego człowieka jak ja. Na pewno musiało się tam dziać coś fajnego. - zauważyłam, ale Nialler widocznie nadal nie chciał się odezwać. - Więęęęęęc... no dalej, opowiadaj. - naciskałam na niego.
-Więc opowiem ci resztę jutro bo jestem strasznie zmęczony - powiedział ziewając. - okej ?
Usiadłam na łóżku krzyżując ręce na piersi, udając obrażoną i wydęłam w niezadowoleniu wargi.
-Nie gniewaj się, mała - chłopak dźgnął mnie w policzek, co sprawiło, że zachichotałam.
-Więc przyjdziesz jutro na obiad ?
-Na obiad ?! Głupie pytanie. Oczywiście ! Na którą ?
-Dam ci znać jutro. - podniosłam się i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
-W takim razie do jutra - powiedział i cmoknął mój policzek, po czym poszedł do swojego samochodu zaparkowanego na ulicy.
Zamknęłam za nim drzwi i uśmiechnęłam się sama do siebie.

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 17

Leżałam właśnie na łóżku gapiąc się w sufit.
Od początku tego miesiąca marzyłam, by w końcu nastąpił TEN DZIEŃ - powrót moich kretynów z trasy.
Na dworze było już ciemno, więc lampa wisząca na środku pokoju była zapalona. Gdyby nie oczekiwanie na Nialla nawet nie zauważyłabym, że jedna z żarówek w niej była przepalona.
Chłopcy mieli wylądować już 4 godziny temu. Na dodatek Horan nie odbierał ode mnie telefonów. Przez co byłam jeszcze bardziej zdenerwowana.
Kiedy do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka do drzwi, stanęłam szybko na równe nogi i ruszyłam szybko przed siebie, po czym zbiegłam po schodach.
Moja mama stała przy otwartych drzwiach. Gdy Irlandczyk zobaczył mnie kątem oka od razu uśmiechnął się w moją stronę.
Szybko wyminęłam moją rodzicielkę, by wpaść w objęcia blondyna.
Usłyszałam za sobą tylko oddalające się kroki mojej mamy.
Irlanczyk cały czas trzymał mnie w mocnym uścisku, pocierając lekko dłonią moje plecy. Czułam jego ciepły oddech w moich włosach.

_____15 minutes later_____

Siedzieliśmy w moim pokoju no łóżku, pijąc herbatę, zrobioną przez moją mamę.
-Cholernie za tobą tęskniłam.
-Ja też, mała. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.
-Czemu tak późno przyjechałeś? - zapytałam.
-Aghhh... nawet nie pytaj. Najpierw samolot miał opóźnienie w wylocie, a potem na dodatek czekaliśmy na nasze bagaże, które się gdzieś zawieruszyły.
-W takim razie trzeba było chociaż do mnie zadzwonić, durniu - szturchnęłam go w ramie.
-Telefon mi się rozładował.
-A reszta chłopaków nie miała telefonów?!
-Harry jest kretynem i zostawił komórkę w hotelu, więc odzyska go dopiero pojutrze, Louisowi i Liamowi też się rozładowały, a Zayn musiał grac w jakąś głupią grę i nie chciał pożyczyć mi telefonu. - usprawiedliwiał się dalej.
-Co mnie to obchodzi. Trzeba było go przekupić ciastkami, czy czymś takim. Martwiłam się!
-Przeeeeeepraaaaaaszam - przytulił mnie do siebie - A zresztą ciastka są dla mnie ważniejsze.
-Ciastka są dla ciebie ważniejsze ode mnie ?!?!?! - wyplotłam się z jego objęć.
-Ejjj... nie obrażaj się - znów zarzucił ręce na moje ramiona, przyciągając mnie do siebie. - powiedzmy, że ty i ciastka jesteście dla mnie tak samo ważne. - zaśmiał się. - następnym razem nie będzie takiego problemu.
-Co masz na myśli mówiąc "następnym razem..." ? - usiadłam naprzeciwko blondyna, by na niego spojrzeć.
-Kurde...- wybąkał pod nosem.
-Nialler. O co chodzi? - spytałam zdezorientowana.
-Myślałem, że wiesz - spuścił głowę na dół, bawiąc się swoimi palcami.
-O czym ?! - ponagliłam chłopaka.
-Trasa jest podzielona na dwie części. Miesiąc koncertów. Pół miesiąca wolne. Miesiąc koncertów. - wytłumaczył.
-Co ?! Czemu nie powiedziałeś mi o tym wcześniej?!
-Myślałem, że o tym wiesz, a nie chciałem o tym przypominać. Wolałem cieszyć się chwilą, kiedy jesteśmy razem. - powiedział ocierając spływającą po moim policzku łzę.

czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 16

Przekreśliłam kolejny dzień w moim kalendarzu czerwonym markerem. Równo pod dniem na którym właśnie pojawił się duży krzyżyk widniał czarny napis "NIALLER!"
Odliczanie dni do końca trasy chłopców zdawało się nie mieć końca.
Jeszcze 7 dni.
168 godzin.
10080 minut.
604800 sekund.
Nie wytrzymam tak długo! Tęsknie za Niallerem z każdym dniem coraz bardziej, a najgorsze jest to, że nie tęsknie za nim już tylko jak za przyjacielem, tylko kimś więcej...
Kolejny dzień w którym muszę udawać szczęśliwą, by nie wysłuchiwać pytań rodziców "Coś się stało?" , "Czemu jesteś taka przygnębiona?". Aghhh... nienawidzę tego!
I tak z pewnością zauważyli moją nagłą zmianę nastroju po powrocie do domu.
Nie zapomnę ich reakcji kiedy powiedziałam im o tym, że spotkałam mojego dawnego przyjaciela. Mama od razu kazała mi zaprosić go na zapas na obiad. Nie mogę doczekać się tego posiłku w tak świetnym towarzystwie.
Kiedy rozmawiałam z Horanem na skype'ie bardzo ucieszył się z propozycji moich rodziców i powiedział, że od razu po powrocie wpadnie do nas. W końcu jakiej innej reakcji można było się spodziewać zapraszając go na jedzenie.
Już pierwszego dnia kiedy wyjechali i rozmawiałam z blondynem, przed kamerkę w laptopie wtrącił się Hazz i kazał mi dać sobie jakiś namiar na Rebecce. Zadowolona przekazałam Loczkowi to czego chciał, a on już poleciał po swój komputer, by jak najszybciej ją zobaczyć.
Dziewczyna również z pewnością ucieszyła się z reakcji Harrego. Na pierwszy rzut oka było widać, że przypadli sobie do gustów. Sposób w jaki na siebie patrzyli. W jaki się do siebie uśmiechali. Jak reagowali na swoją obecność w pobliżu: raz radość i śmiech, innym razem speszenie, gdy ktoś wtrącił tekst, że pasują do siebie.
Becca była naprawdę urocza kiedy pytałam ją o Hazzę, a na jej policzkach pojawiały się natychmiast różowe wypieki, po czym zmieniała temat.
Bardzo bawiły mnie takie sytuacje.
Aghhh...chce zasnąć i obudzić się dopiero za tydzień. CHCĘ MIEĆ NIALLERA PRZY SOBIE!

środa, 14 maja 2014

Rozdział 15

-Chodź, posłuchamy jak grają - krzyknął radośnie blondyn ciągnąc mnie za rękę w stronę wyjścia.
Chłopcy świetnie grali. Byli pełni energii. Skakali po scenie. Szaleli.
W życiu nie pomyślałabym, że pewnego dnia mogę stać pod sceną na której właśnie śpiewają. Nigdy bym nie pomyślała, że mogę w ogóle usłyszeć ich na żywo, zobaczyć, chociażby z daleka.
Myślałam, że moje marzenia poznania idoli są zupełne nierealne. A jednak...
Próba trwała około pół godziny. Później wróciliśmy do reszty zespołu. Okazało się, że chłopcy się przebierają więc Nialler poszedł do nich dołączyć.
-Podobało ci się?-zaczęła rozmowę blondynka.
-No pewnie. To było zupełnie coś innego niż usłyszeć ich na youtube. - zaśmiałam się.

_____AFTER_____

Przekroczyłyśmy próg naszego tymczasowego miejsca zamieszkania. Było już dość późno. Byłyśmy zmęczone całym koncertem, na którym się świetnie bawiłyśmy.
Rzuciłyśmy się na łóżko. Myśl, że za 5 godzin musimy opuścić hotel nie mogła opuścić mojej głowy.
Miałyśmy wrócić do naszej rzeczywistości.
To samo miało stać się również z chłopcami. Mieli wyjechać w trasę. Na cały miesiąc.
Z jednej strony odzyskałam mojego przyjaciela, ale z drugiej znów go tracę. Nie chcę znów się z nim rozstawać!
Nialler powiedział mi, że będzie codziennie do mnie dzwonił i pisał. Ale przecież może nie mieć na to czasu.
Jego życie będzie wyglądało jak ze schematu:
Obudzenie się  próba  spotkanie z fankami  koncert  spanie.


_____NEXT DAY_____

Spakowałam do walizki ostatnią parę spodni i usiadłam zadowolona z tępa zapakowania się, na łóżku.
Rebecca siedziała w łazience susząc swoje włosy.
Pokój był prawie pusty. Łóżko zostało przeze mnie pościelone, firanka starannie zasłonięta, a wszystkie śmieci ze stolika zniknęły w śmietniku, pozostawiając na nim tylko klucz od pokoju.
Spojrzałam na swój telefon. 8:35. Idealnie wyrobiłyśmy się w czasie.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chętnie podreptałam do nich, ale gdy zauważyłam w nich blondyna od razy wyprostowałam się uśmiechnięta.
-Hej. Co ty tutaj jeszcze robisz ?
-Sądziłaś, że wyjadę tak bez pożegnania? - uniósł w zdziwieniu brew.
-Dalej, wchodź - zachęciłam go, a chłopak zaraz przekroczył próg i rozgościł się siadając na łóżku.
-Będę za tobą strasznie tęskniła - dołączyłam do Irlandczyka siadając obok niego.
-Ja też. - objął mnie ramieniem - nawet nie zauważysz kiedy znów będę z powrotem.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 14

Siedzieliśmy wszyscy razem na backstage'u. Było tam całkiem przyjemnie. Kilka czarnych kanap pod ścianą, przy tym stolik, na którym było dużo różnego rodzaju napojów, od wody mineralnej, przez soki pomarańczowe po napoje energetyczne. Ściany miały kolor przyjemnego dla oczu beżu. W kącie stały wieszaki z ubraniami, podejrzewam, że dla całego zespołu.
Siedziałam na jednej kanapie z Niallerem i Zaynem. Blondyn pił właśnie wodę, a Malik przeglądał jakąś stronę internetową w laptopie, nachyliłam się w jego stronę by sprawdzić co to było. Twitter. Od kiedy on był tak uzależniony od tego portalu społecznościowego. Wstawił jakąś selfie, by po chwili zacząć czytać pochlebne opinie na temat swojego wyglądu.
Na drugiej kanapie zaś siedzieli pozostali członkowie zespołu i Becky. Było widać, że bardzo dobrze się ze sobą dogadują. Rozmawiali o życiu chłopców podczas trasy. O tym jak spędzają wolny czas. O spotkaniach z fankami. O koncertach. O wiecznym zamieszaniu panującym podczas prób i występów... .
Usłyszeliśmy skrzypienie drzwi i wszyscy w tym samym czasie obróciliśmy się w stronę dobiegającego hałasu.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, że byli to moi idole...




...5SOS. Moje Sosiki !!!
Niall podniósł się z kanapy i przywitał się z każdym z nich po kolej.
Prawdopodobnie, nawet bardzo prawdopodobne... w sumie to nawet pewne, że mają grać support przed 1D.
Jeszcze wczoraj zastanawiałam się jak czuje się Rebecca mogąc porozmawiać ze swoimi idolami, tymczasem ja sama mam taką okazję.
Dziwne, że w tak krótkim czasie życie zwykłego człowieka może się tak zmienić.
Mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa jest sławnym piosenkarzem. Zabiera mnie na swój koncert. A na dodatek poznaje swoich idoli ?! A może to wszystko po prostu mi się śni ?
-Cześć - powiedzieli w tym samym czasie, spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać.
-A was raczej nie kojarzę...- odezwał się Luke, wskazując na mnie i blondynkę.
-To moje kochane przyjaciółki - Niall poklepał kumpla po plecach.
-W takim razie miło...
-Cały czas na was czekamy - do pomieszczenia wpadła kobieta o długich rudych włosach, wymachując przy tym śmiesznie rękoma. Wyglądała komicznie. - Przychodzicie spóźnieni, a mieliście jeszcze przećwiczyć piosenki. Dalej, wynocha do garderoby i na scenę. Szybko. - ponaglała ich.
-Później pogadamy - uśmiechnął się blondyn.
I już zniknęli za jednymi z drzwi, a ja siedziałam bez ruchu. Nie mogłam wykrztusić z siebie żadnego słowa. Aż w końcu naskoczyłam na swojego przyjaciela:
-Czemu, do cholery, nie powiedziałeś mi, że oni też tu będą - wstałam z kanapy.
-Kochasz sosów ?! Jupiiii - Irlandczyk zaczął skakać jak nastolatka - wreszcie ktoś tutaj zrozumie moją obsesję na ich punkcie.

___________________

For my @_So_Happily_

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 13

Jeden z ochroniarzy zaprowadził nas do wielkiej hali, w której miał odbyć się koncert. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy jak wielkie może być takie miejsce.
Pomyśleć, że miliony fanek przyjdą tu, żeby zobaczyć, poznać, posłuchać muzyki piątki ''zwykłych'' chłopaków.
Pomyśleć, że wszystkie Directioner dały by się zabić, żeby znaleźć się właśnie tutaj, właśnie teraz, przy chłopcach.
Z daleka można było dostrzec sześć sylwetek poruszających się na scenie.
Powoli zbliżałyśmy się w kierunku przyjaciół.
Jakaś kobieta tłumaczyła im jakie ruchy mają wykonywać w danej piosence i takie tam.
Wszyscy byli bardzo ''skupieni'' na słowach brunetki. Jeśli można tak oczywiście powiedzieć. Liam powiedział coś Harremu, na co ten zaczął turlać się po podłodze ze śmiechu. Wszyscy patrzyli na niego ze zdziwionymi wyrazami twarzy. W końcu kobieta zaczęła go uspokajać.
Niall dostrzegając nas, posłał w naszym kierunku piękny uśmiech. Następnie spojrzał na kobietę upewniając się, że jest zajęta, po czym zszedł szybko ze sceny i podszedł do nas.
-I jak wam się podoba?
-Nigdy bym nie pomyślała, że takie miejsce może być takie duuuuuże - zaśmiałam się.
-Bywały większe - odpowiedział z udawaną powagą. - A jak tobie się podoba ? - spojrzał na blondynkę.
-Nadal nie wierzę, że tu jestem - pisnęła.
-Myślałam, że już wczoraj się do nich przyzwyczaiłaś...Ahh.. no tak, nie poznała jeszcze Liama, Zayna i Louisa. - zauważyłam.
-Jak skończymy próbę to to nadrobicie. - blondyn spojrzał na scenę.
-Niall... - brunetka zawołała - rusz swój piękny tyłek na scenę. Jesteśmy tu dopiero pół godziny, a mi już przydałyby się jakieś środki uspokajające.
-To jak siedzicie tutaj, czy czekacie na backstage'u ? - spytał oddalając się.
-Zostajemy tutaj - stwierdziła Rebecca, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
Byłam ubrana w krótkie jeansowe shorty, luźną białą bokserkę z czarnym sercem na środku i czarne buty . Natomiast moja przyjaciółka miała na sobie czarne rurki, biało-czarną koszulkę w paski i czarne buty na obcasach .
Usiadłyśmy na krzesełkach w pierwszym rzędzie i obserwowałyśmy próbę chłopaków.

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 12

-Leeeeex - budziła mnie moja przyjaciółka - otwórz te drzwi, ja chce spać.
Dziewczyna wcisnęła twarz w poduszkę.
-Co? - spytałam zaspanym głosem.
Dopiero teraz zorientowałam się, że ktoś dobija się do naszych drzwi.
-Nie, ja śpię! Ty idź!
Naciągnęłam kołdrę na głowę, by stłumić dźwięk ciągłego pukania. W końcu dziewczyna ruszyła ospale w stronę drzwi.
-Czemu jeszcze śpisz - dobiegł do mnie męski głos, który bez problemu rozpoznałam. Zaraz po tym moja kołdra wylądowała na podłodze, a ja skuliłam się z zimna w kłębek.
-Daj mi spokój, chce spać.
-Załatwiłem dla was wejściówki na koncert, a ty śpisz ?! - blondyn usiadł na łóżku.
-Co? - wykrzyknęła dziewczyna. Nagle zrobiła się taka rozbudzona. - Mówisz serio?!
-Przecież obiecałem to Lexi.
Spojrzałam zdziwiona na chłopaka.
-Wczoraj. Mówiłem, że załatwię i wszystko załatwione. Przyniosłem wam wejściówki. - pokazał trzymane w dłoni dwie kolorowe karty ze zdjęciem całego zespołu i jakimiś napisami, na czarnych smyczach.
-Sądziłam, że tylko żartujesz - powiedziałam tłumiąc ziewnięcie.
-Wstawaj. Mieliśmy już wyjeżdżać. Samochód czeka przed hotelem. Fanki czekają przed hotelem, a nas nie ma.
-Co ?! Fanki ?! Co one sobie o nas pomyślą ?! Nie chce, żeby mnie tam ktoś zobaczył z wami. Od razu pojawią się jakieś plotki. - stwierdziłam.
-Aghhh... no to może.... - zaczął się zastanawiać. - wiem! Co wy na to, żebyśmy już pojechali z chłopakami, a wy byście się po prostu uszykowały, a potem wyślemy kierowce po was.
-No, to jest już lepsze rozwiązanie - uśmiechnęłam się.
-Okej, prosze - położył wejściówki na łóżku - nie zapomnijcie o nich, bo was nigdzie nie wpuszczą - uprzedził nas wstając z łóżka. - powiem kierowcy żeby czekał na was przy tylnym wyjściu, tym którym wczoraj wychodziliśmy.
-Dziękuje - nachyliłam się w stronę Niallera i dałam mu buziaka w policzek.
-Dobra, a teraz wstawaj, szybko. Do zobaczenia...