piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 2

-Lex?!
-Nialler - wybąkałam.
Już po kilku sekundach wtulałam się w jego koszulkę. Chłopak oplótł mnie opiekuńczo ramionami. Czułam, że moje oczy robią się wilgotne, a po policzkach zaczynają spływać łzy, by po chwili trafić na ubranie blondyna. Nie mam pojęcia jak długo trwaliśmy w tym uścisku. Po chwili Niall lekko mnie od siebie odsunął. Położył dłonie na moich ramionach, a jego przeszklone błękitne oczy wpatrywały się we mnie jak w obrazek.
Stał przede mną... Naprawdę przede mną stał... I to nie był sen... Był prawdziwy...
Chociaż był już trochę starszy, ja nadal widziałam w nim tego "małego" chłopca, którego zapamiętałam.


-To ja może pójdę do chłopaków - usłyszałam głos Louisa, totalnie zapomniałam, że jeszcze tutaj jest. Otrząsnęłam się spoglądając na chłopaka. Uśmiechnął się w moją stronę, mrugnął do mnie i już go nie widziałam. Chwila...Yyy... mrugnął do mnie ? Czy on myśli, że my... . Zaśmiałam się na samą myśl tego pomysłu. Może i Niall jest przystojny. Co ja gadam jest bardzo przystojny i wszystkie laski zawsze na niego leciały. Ale przyjaźń jest lepsza niż związki.
W przyjaźni można na luzie podchodzić do wszystkich spraw. Można o wszystkim porozmawiać, czasami się nawet pokłócić ( co prawda nigdy się to nam nie zdarzało, po za tym jedynym razem ), a potem wszystko wracało do normy. Ale jeśli pokłócisz się ze swoim chłopakiem, wasz związek może się tak po prostu rozpaść, a z przyjaźni nici. No... to znaczy, takie jest moje zdanie. Może to po prostu dlatego, że nigdy nie byłam tak na prawdę zakochana i nie wiem jak to jest.
-Nie wierzę, że tu jesteś. - wyszeptał, jednakże na tyle głośno, żebym usłyszała.
-Ja też w to nie wierze - wyznałam i znów po moich policzkach spłynęły łzy. Irlandczyk ujął moją twarz w swoich dłoniach, a kciukami lekko starł z policzków łzy.
-Proszę, nie płacz.
-Nie wiem czy dam radę - uśmiechnęłam się.
-Od razu lepiej - odwzajemnił mój uśmiech - co ty tutaj robisz ?
-Długa historia, moi rodzice...- przerwałam na chwilę - ...tak wiem, może to ci się wydać dziwne, bo prawie wszystkie moje koleżanki mieszkają już same, a ja nadal z rodzicami - zaśmiałam się.
-Nie narzekaj tak. Przynajmniej widzisz ich codziennie. - powiedział smutny.
-Przepraszam. - chwyciłam go za rękę.
-Nie masz za co przepraszać - uśmiechnął się do mnie. - opowiadaj - zachęcił.
-Więc, mieszkam z rodzicami. Aktualnie robią remont w domu, chcą mi zrobić niespodziankę i wysłali mnie na... - zamyśliłam się - coś w stylu wakacji. Zarezerwowali pokój dla moje przyjaciółki i dla mnie. A ty... to znaczy wy pewnie jesteście w trasie ?
-Tak. No właśnie, chodź, przedstawię cię chłopakom. - pociągnął mnie za rękę.
-Czekaj - zatrzymałam go.
-Co jest ? - zapytał zdziwiony.
-Nie chce wam przeszkadzać, pewnie jesteście zajęci.
-No co ty. Im nas więcej tym weselej. - zaśmiał się ukazując swoje dołeczki. - chodź...

2 komentarze:

  1. Om om om Słodkie! *-*
    Będe czytałam :D
    /@Malikowa_Horse

    OdpowiedzUsuń
  2. W koncu pojawił się 4 rozdział u mnie! Zapraszam xx http://mine-direction-in-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń