środa, 26 lutego 2014

Rozdział 4

Kiedy wróciłam do pokoju Rebecca już spała. Jasne. Jej najlepsza przyjaciółka znika w "niewyjaśnionych" okolicznościach. A ona, zamiast martwić się o mnie, czekać aż wrócę do pokoju, tak po prostu idzie spać. Ahhh... moja krew. Podeszłam do szafki nocnej i spojrzałam na ekran mojego iphona. Niedowiary. 3 nad ranem. Na dodatek nie byłam ani trochę zmęczona. Jak ja mam zamiar jutro wstać?!
Ściągnęłam buty i położyłam się jak najciszej do łóżka. Może i nie chciało mi się spać, ale nie miałam też zamiaru przez całą noc opowiadać Rebecce, gdzie byłam, z kim tam byłam, co robiłam. No i takie tam.
Wpatrywałam się w sufit wyliczając kolejne minuty mojej udręki z zaśnięciem.
1 minuta...
2 minuta...
3 minuta...
4 minuta...
Wyciągnęłam rękę po telefon i sprawdziłam twittera. Aghhh... na moje nieszczęście żadnego z moich znajomych tam nie było. Oczywiście, bo nie mają nic lepszego do robienia o 3 nad ranem.
Odłożyłam iphona na półkę i znów opadłam na poduszkę wpatrując się w sufit, a później w paznokcie na których zauważyłam lekko schodzący lakier.



_________________________NEXT DAY________________________

Poczułam na swojej twarzy rękę przeciągającej się Rebecci.
-Ej. Zabieraj te łapy. - strąciłam jej dłoń, która opadła bezwładnie z powrotem na pościel.
Dziewczyna ziewnęła leniwie i obróciła w moją stronę.
-Gdzie wczoraj byłaś? - zapytała. - A może powinnam się spytać z kim? - wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu.
-Z przyjacielem. - odpowiedziałam krótko.
-Przyjacielem ?! Tylko?!
-Jeszcze z jego czterema znajomymi. - poprawiłam się.
-Nie o to mi chodziło. Miałam na myśli to, że pewnie to ktoś więcej niż przyjaciel.
-Nie, to tylko PRZYJACIEL. Nie swataj mnie ze wszystkimi jak moja mama.
-Chwila, chwila...ci jego znajomi są może jakimiś słodkimi seksiakami?
-Tak, Rebecca, nawet sobie nie wyobrażasz jakimi są seksiakami. - zaśmiałam się.
-To kiedy mnie z nimi poznasz?!
-Dzisiaj - powiedziałam jakby miało to być dla niej takie oczywiste.
-Co ?! Kiedy ?!
-Jakoś za - spojrzałam na ekran telefonu. - godzinę.
-Ty sobie żartujesz ?! - wrzasnęła. - mam spotkać jakieś mega ciacha i muszę na nich zrobić dobre wrażenie, a ty mi mówisz, że mam godzinę na zrobienie się na bóstwo. Co z ciebie za przyjaciółka?! Chcesz, żebym nigdy nie znalazła sobie chłopaka?! - dokończyła i zniknęła za drzwiami łazienki.
-Ciekawe jak zareagujesz, kiedy dowiesz się, że to twoi idole - powiedziałam sama do siebie...

1 komentarz:

  1. wiec powiem ze ciekawie się zapowiada:D życze ci dalszej weny i czekam na nastepny :D

    OdpowiedzUsuń